Dlaczego Britney Spears ogoliła głowę?

2 grudnia Britney Spears obchodziła swoje 36. urodziny. Czas mija nieubłaganie (czy wszyscy czujecie się już starzy?). Z tej okazji poświęćmy chwilę „księżniczce popu”.

Kiedy miałam 9 lat, w mojej szkole zorganizowano bal przebierańców. Był rok 2006. Będąc małą dziewczynką, nie bardzo wiedziałam czym jest playback. Bardzo chciałam jednak zostać w przyszłości piosenkarką – taką jak Britney Spears. Postanowiłam się więc za nią przebrać. Nie mam pojęcia, gdzie mojej mamie udało się skompletować strój podobny do tego z teledysku do Baby One More Time – mamy widocznie po prostu z zasady mogą wszystko. Pamiętam, że byłam niezadowolona jedynie z faktu, że miałam dwa kucyki, a nie warkocze.

Jakkolwiek infantylne było moje „marzenie”, Britney Spears w dziewczęcej świadomości stała się swego rodzaju ikoną, postacią idealną. Podobnie reagowała reszta świata. Jakby blond włosy, sława i bogactwo obligowały do bycia szczęśliwym. Młode dziewczyny upodabniały się do niej i każdy pragnął znaleźć się na jej miejscu – jeść złoto na śniadanie i wycierać łzy dolarami.

Anne T. Donahue w artykule dla brytyjskiego magazynu i-D stwierdziła, że wczesne lata dwutysięczne były pełne nieautentyczności. Jakby wszystko miało być wesołe, słodkie, kolorowe. Popkultura chowała swoje problemy głęboko w szafie i nie sprzątała jej przez lata. Nie mówiono o chorobach psychicznych, zaburzeniach odżywiania, uzależnieniach. Donahue dodaje, że właściwie dopiero niedawno postacie ze świata kultury zaczęły się otwierać.

Dlaczego Britney Spears ogoliła głowę?

Urocze i tragiczne w zakresie mody wczesne lata dwutysięczne skończyły się. Świat obserwował Britney Spears w rozsypce 10 lat temu, kiedy weszła do salonu fryzjerskiego i samodzielnie ogoliła głowę. Według świadków, na pytanie dlaczego to robi, odpowiedziała: „Jestem zmęczona tym, jak wczepiają się w nie rzeczy. Mam dosyć ludzi dotykających mnie”. Później atakowała paparazzi parasolką i błagała, by zostawili ją w spokoju.

Udało jej się zaszokować większość globu. Najpierw jedna z najbardziej znanych blondynek na świecie przefarbowała się na brązowo, a później ogoliła głowę. Znalazła się potężna fala krytyki sugerująca, że „gwiazdce poprzewracało się w głowie” albo „szuka na siłę kontrowersji”.  Inni zaczęli zastanawiać się… a może jednak Britney Spears cierpi?

Tak naprawdę, już we wcześniejszych wywiadach, możemy zauważyć w jak słabej kondycji psychicznej była piosenkarka. W jednej z rozmów z 2005 roku dziennikarz świadomie doprowadza ją do łez. Wypytuje ją o zmagania z paparazzi i o sens życia. Operator kamery, widząc łzy, jedynie przybliża kadr.

Wojna Britney Spears z mediami jest szalenie przykra do oglądania. Począwszy od wyssanego z palca konfliktu z Christiną Aguilerą podsycanego przez brukowce, poprzez rozszarpywania jej życia prywatnego, aż po ciągłe towarzystwo fotoreporterów. Zamiast rozmów o muzyce, Britney musiała dyskutować na temat m.in. swojego dziewictwa. Od osiemnastego roku życia była traktowana jak obiekt. Podczas długiej walki rozwodowej z Kevinem Federline’m straciła prawa do opieki nad swoimi synami. Trafiła na odwyk. Przez chwilę przebywała również na oddziale psychiatrycznym. Czy naprawdę „na siłę szuka sensacji”?

Britney vs. przemysł muzyczny

Od najmłodszych lat była przygotowywana do stania się gwiazdą. Jej mama wspomina, że mało spotykała się z koleżankami, bo trenowała głos i tańczyła. Tak naprawdę to właśnie ona „wykreowała” karierę córki. Zapisała ją na lekcje tańca i śpiewu. Britney od maleńkości nie miała wpływu na kształtowanie własnego życia, bo inni robili to za nią „lepiej”. Dzieciństwo, wypełnione ciągłymi ćwiczeniami wokalnymi i konkursów talent show, na pewno różni się od lat dziecięcych normalnej dziewczynki. Najsmutniejsze jest to, że cały sztab ludzi stwierdził, że jej głos się nie nadaje. Nie z powodu braku talentu, a jedynie dlatego, że jej tonacja była niska, a wokal zbyt dojrzały na 18-letnią blondynkę.

fot. Lucas Brigido / Flickr

Wytwórnia kawałek po kawałku tworzyła jej image, intencjonalnie podwyższając jej głos na nagraniach. Mimo że piosenkarka ewidentnie lepiej odnajduje się w niższych dźwiękach, zdecydowano, że jej głos ma być cieplejszy i dziewczęcy. Na początku śpiewała na żywo (naprawdę, nagrania można znaleźć na Youtubie), szybko jednak poddała się, bo jej głos brzmiał niekorzystnie w piosenkach niedopasowanych do jej skali. Potocznie zmieniony głos Britney jest nazywany „baby voice”. Oprócz zmagań z odnalezieniem się w repertuarze, musiała również walczyć z odpowiednią prezencją na scenie i choreografią. Szybko w jej życie wkroczył playback. Tak, to wyraz nieautentyczności i braku odpowiedniego kunsztu. Nie można jednak linczować gwiazd popu. Jest to kultura masowa, gdzie głównym celem jest rozrywka. Wykonawca ma zainteresować publiczność, czyli najlepiej powinien zrobić 50 salt, 30 kółek dookoła sceny i przypieczętować to szpagatem. Trudno znaleźć kogoś, kto jest zdolny zrobić to wszystko na raz. Nawet Mariah Carey z 5-oktawowym głosem tego nie potrafi. Należy również dodać, że wielkim też zdarzyło się używać playbacku. Sam Michael Jackson go zastosował i to podczas swojego legendarnego występu Superbowl.

Wykonawca popu przypomina błazna na dworze królewskim. Ma zabawić, zaśpiewać, zatańczyć, rozśmieszyć. Gdyby Britney Spears usiadła sobie na małym stołeczku i po prostu zaśpiewała, ludziom brakowałoby „fajerwerków”. To mniej więcej tak jak z popularnym filmem akcji z Jackie Chanem, gdzie zwykły odbiorca kultury oczekuje co najmniej jednej kraksy czy walki na pięć minut akcji. Podziwiać scenografię, grę aktorską? Niech lepiej się „leją po mordach”. Może też wybuchnąć parę helikopterów.

Britney Spears nigdy nie miała być kolejną Whitney Houston, bo brakowało jej takich predyspozycji. Zasługuje jednak na większy szacunek w mediach, bo tak naprawdę to one rozszarpały jej personę. Jest swego rodzaju ofiarą przemysłu muzycznego, w który została wepchnięta na siłę. W swoich najnowszych wywiadach przyznaje, że wolałaby aktualnie żyć spokojnie, wrócić do Luizjany i wychowywać synów.

Ostatnio natknęłam się na jeden z jej wpisów na Twitterze. Wspomniała w nim o pobieraniu korepetycji z matematyki, by lepiej wspierać dzieci w szkole. Reakcja ludzi w większości była wręcz okrutna – jak to, kobieta po trzydziestce nie zna prostej matematyki? Chyba ktoś zapomniał, że niestety nie miała okazji zgłębiać tajemnic liczbowych, bo oderwano ją od edukacji. Zamiast natychmiastowego szyderstwa bardziej na miejscu byłaby chyba pochwała, bo Britney stara się być dobrą matką.

Britney Spears została okrzyknięta „księżniczką popu”, gdy nie miała jeszcze dwudziestu lat. Dzisiaj jest już przed czterdziestką, a jej era „świetności” dawno przeminęła. To historia ze smutnym zakończeniem, po którym powinna zostać z nami refleksja.

Autor: Oliwia Jaroń

Korekta: Kamil Kijek

Zdjęcie główne:  Kristopher Harris / commons.wikimedia.org

Jedno przemyślenie nt. „Dlaczego Britney Spears ogoliła głowę?

  1. Popkultura pochłonęła wielu. No ale blask reflektorów zwróconych w stronę gwiazdy mają w sobie coś pociągającego. Przykre jest tylko, że matka zgotowała swojej córce taki tragiczny los 🙁 .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *