Zawieszona kawa rozgrzewa serca

Wielkimi krokami zbliżają się mrozy, jest już śnieg. Okres świąteczny najbardziej daje się we znaki, depcząc nam po piętach dzięki wszechobecnym od miesiąca reklamom. Wracamy do domu, mieszkania lub akademika z zajęć. Po drodze czekamy na autobus z dłońmi zmarzniętymi, schowanymi w kieszeniach kurtki. Idziemy pieszo, a mroźny wiatr sprawia, że nasz nos jest już wystarczająco czerwony, żeby startować w castingu do roli Rudolfa tego roku. W końcu jesteśmy. Przekraczamy próg drzwi i jedyne o czym marzymy, to przytulić się do grzejnika czy wejść pod koc. Oczywiście woda na herbatę lub kawę dawno gotuje się w czajniku.

fot. pixnio.com

Wyobraź sobie, że to wszystko znika. Dawno już straciłeś dach nad głową i wszystkie związane z nim wygody. Zostajesz, marznąc na przystanku lub idąc bez końca ze szronem na włosach, bo przecież nie masz ściślej określonego celu. Nie chodzi mi tu o wzbudzenie patetycznej litości nad osobami bezdomnymi. Uruchommy tylko swoją wyobraźnię. Jest sposób, dzięki któremu możemy przełożyć ciepło naszych serc realnie na ogrzanie drugiej, potrzebującej osoby.

„Podaruj jeśli możesz, weź jeśli chcesz”, pod takim hasłem mogłeś natknąć się na tę akcję w sieci. Najpopularniejsza forma to po prostu tzw. „zawieszona kawa”. O co chodzi? Szybki instruktaż jak pomóc drugiemu człowiekowi:

 „Dzień dobry, poproszę kawę dla mnie i jedną zawieszoną”.

Koniec. To tyle. Płacisz za dwie, w tym wypadku, kawy i możesz przybić sobie piątkę. Dzięki tobie, w zimowy wieczór, gorący kubek będzie trzymał w ręku ktoś potrzebujący. Wspaniałe jest, że społeczeństwo chce wyjść do drugiego człowieka, że jesteśmy świadomi naszej wspólnoty jako ludzie. Smutek wzbudza we mnie jednak fakt, że wciąż jest potrzeba tworzenia takich akcji, promowania takich zachowań. Są ludzie skrajnie ubodzy, bezdomni.

Niektórzy stwierdzą, że to sprytne oszukiwanie klienta, który zostawia więcej pieniędzy w restauracji. Może oceniają kogoś przez pryzmat siebie, może kiedyś ktoś ich po prostu oszukał i ciężko im zaufać? Ja jednak wierzę w dobro, w ludzi, którzy potrafią robić coś bezinteresownie, w czyn społeczny. Akcja ta w Polsce, chociaż przewija się od kilku lat, nie jest jeszcze tak popularna jak np. we Włoszech, gdzie powstała akcja społeczna „caffè sospeso”.

Gdzie w Olsztynie możesz spotkać się z „zawieszoną kawą”? Miejsce, które oferuje taką możliwość to Qźnia Muzycznych Klimatów Pub. Na ich Facebooku tłumaczą akcję krótką historią obrazującą mechanizm akcji:

fot. Artur Staszewski / flickr.com

Wszedłem do małej kawiarni z kolegą, każdy z nas zamówił dla siebie kawę. Gdy siadaliśmy przy stoliku, dwóch ludzi podeszło do bufetu: »Pięć kaw, dziękuję, trzy dla nas, a dwie zawieszone«. Płacą, biorą swoje trzy filiżanki i wychodzą. Pytam kolegi: »Co to są zawieszone kawy?«. On odpowiada: »Poczekaj, zobaczysz«.

Jeszcze kilka osób weszło do kawiarni. Dwie kobiety zamówiły kawę, zapłaciły i wyszły. Następne zamówienie to siedem kaw dla trzech adwokatów: »Trzy dla nas i cztery zawieszone«. Rozważając, co to takiego zawieszone kawy, podziwiam piękny widok w słonecznej pogodzie. Nagle otwierają się drzwi. Mężczyzna w zniszczonym ubraniu, wyglądający jak żebrak, podchodzi do kelnerki i pyta uprzejmie: »Czy masz może zawieszoną kawę?«”.

Akcja trwa tam do 11 stycznia. Jeśli znacie inne miejsca, gdzie jest taka możliwość, koniecznie nam napiszcie!

Autor: Barbara Jakubowska

Korekta: Magdalena Witkowska

Zdjęcie główne: maxpixel.freegreatpicture.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *