Zdrowie prosto z natury

Współcześnie mamy dostęp do niezliczonej ilości najróżniejszych kosmetyków oraz leków.

Wszystkie są zachwalane w reklamach i oczywiście to dokładnie ten, który właśnie widzimy jest najlepszy i warto go kupić. Przecież mają najlepsze składniki i naturalne! Nic tylko lecieć szybko do sklepu i wziąć słoiczek kremu albo pudełko lekarstw. Najlepiej dwa, na zapas, bo akurat promocja, a zwykła cena wcale nie jest taka niska.

Jak wiadomo za jakość trzeba zapłacić. Niby racja, lecz nie zawsze ta jakość jest taka sama, jak obiecuje producent. Mimo wszystko nie ma pewności, dopóki samemu się nie spróbuje.

Jednak mało kto wie, że nie zawsze trzeba biec do sklepu, bo wszystko, co potrzebne zazwyczaj jest w domu. Nawet, jeśli akurat nie ma tego w szafce w kuchni, to wydanie paru złotych nie zrobi aż takiej różnicy w portfelu, jak przy zakupie specjalistycznego specyfiku. Chodzi oczywiście o najróżniejsze przyprawy i zioła, które świetnie sprawdzają się w kuchni, ale ich ukryte właściwości też potrafią zachwycić. Czasami nawet rośliny, które z reguły tylko cieszą oko, mogą też być dobre dla naszego zdrowia. Jedne są łatwiej, a inne trudniej dostępne, ale warto pomyśleć o tym, aby znalazły się w naszych domach.

fot. JerzyGorecki / pixabay.com

Jedną z takich przypraw działających cuda jest kurkuma. Ma wiele zastosowań w kuchni, ale też w kosmetyce. Dzięki swoim cudownym właściwościom może mieć zbawienny wpływ dla cery. Świetnie rozjaśnia przebarwienia, więc jest bardzo przydatna dla osób, które mają problemy z niedoskonałościami. Dobrze poprawia koloryt skóry i dzięki żółtemu barwnikowi, który zawiera, nadaje skórze zdrowy wygląd i blask.

Aby doświadczyć jej zbawiennego działania, wystarczy raz w tygodniu zmieszać dwie łyżeczki kurkumy z dwiema łyżeczkami jogurtu naturalnego i dodać odrobinę miodu, po czym nałożyć na twarz i pozostawić na 10-15 minut do wyschnięcia. Po zaplanowanym wcześniej czasie należy zmyć mieszankę ciepłą wodą. Uwaga! Taka maseczka pozostawia po sobie kolor na skórze. Nie jest on oczywiście intensywny, ale dosyć widoczny. Właśnie dlatego ważne jest to, aby tę kurację zafundować sobie wieczorem, a nie rano.

Ślad nie zostaje na długo, bo znika po paru godzinach. Oczywiście można to zmyć tonikiem albo żelem do twarzy, ale lepiej nie narażać jej na podrażnienia przez pocieranie wacikiem, tylko zostawić na noc. Rano budzimy się z piękną, promienną cerą. Dla lepszego efektu należy powtórzyć zabieg kilka razy.

Kwiaty nie tylko do oglądania

fot. werner22brigitte / pixabay

Jak większość roślin i ta nocą wytwarza tlen, a za dnia pochłania dwutlenek węgla. Ponadto pochłania z otoczenia niepożądane związki chemiczne. Między innymi oczyszcza powietrze z formaldehydu, toksycznej substancji znajdującej się w dymie papierosowym. Mowa o roślinie o dość ciekawej nazwie sansewieria. Jest potocznie nazywana „językiem teściowej”. To bardzo odporna roślina. Można ją postawić w cieniu, gdzie świetnie sobie radzi, ale lubi też światło, więc nasłonecznione miejsce dobrze jej zrobi. Stanowi idealne rozwiązanie dla tych, którzy nie do końca lubią zajmować się roślinami, ponieważ nie wymaga częstego przesadzania. Nie potrzebuje też dużo miejsca i dużej doniczki, więc idealnie dopasuje się do małego pomieszczenia. Warto hodować ją w miejscach, w których jest słabsza wentylacja. Wiele jej zawdzięczamy, więc warto pomyśleć o tym, aby znalazła się w naszych domach.

Następna roślinka, o dosyć zaskakującej nazwie, również jest prosta w uprawie. Jest to skrzydłokwiat, który jest niewątpliwie przyjazny dla człowieka. Mało tego, że spełnia swoje zadania, to robi to wyjątkowo skutecznie. Z powietrza pochłania nie tylko formaldehyd, ale też alkohole, benzen, ksylen, toulen oraz aceton. Nadaje się idealnie do pomieszczeń, w których spędza się wyjątkowo dużo czasu, np. salon lub sypialnia. Trzeba go regularnie podlewać, ale to raczej normalna sprawa w przypadku większości roślin. Skrzydłokwiat lubi słońce, zatem dobrze postawić go w takim miejscu, gdzie będzie miał do niego dostęp, ale nie jest to konieczne.

fot. Klaudia Parzych

Nefrolepis, czyli paproć, która często znajduję się w naszych domach, może dawać wiele korzyści. To właśnie paprocie wydzielają dużo tlenu. Jonizują powietrze ujemnie, a to jak najbardziej ma związek z tworzeniem odpowiedniego mikroklimatu. Kiedy są podlewane dość często, mogą zwiększać wilgotność powietrza. To dobrze działa na oczy, nos i gardło. Zmniejsza prawdopodobieństwo podrażnień wymienionych części ciała. Sprawdzi się świetnie w sypialni, gdzie temperatura powinna być odrobinę niższa. Taką właśnie najbardziej lubi. Wówczas najlepiej oczyszcza powietrze.

Naturalny antybiotyk

fot. LoboStudioHamburg / pixabay.com

Liderem w świecie naturalnych antybiotyków jest czosnek. Tak, ten którego zapach nie przyciąga wielu – jest zwyczajnie specyficzny. Już w jednym ząbku czosnku znajduje się tak wiele składników, że można go nazwać nawet apteką wypełnioną witaminami. Zawiera niezliczoną ilość aminokwasów oraz witamin (B1, B2, C, prowitamina A), potas, magnez oraz rzadkie mikroelementy, takie jak kobalt, nikiel i chrom. Nie brakuje w nim też olejków eterycznych. Aby poczuć jego zbawienne działanie, należy jeść jeden ząbek czosnku dziennie. Najlepiej, gdyby był surowy, ale rzadko jest jadany w takiej postaci, właśnie przez swój zapach. Mimo wszystko doskonale zwalcza infekcje układu oddechowego. To właśnie zasługa wspomnianych już olejków eterycznych. Na wszelkie objawy przeziębienia świetnie sprawdzi się kubek gorącego mleka z rozgniecionym ząbkiem czosnku.

fot. Klaudia Parzych

Kolejnym naturalnym antybiotykiem o charakterystycznym smaku jest imbir. Ten właśnie jest zaliczany do najmocniejszych w tej kategorii. Wykazuje wiele właściwości leczniczych. Zawiera witaminy B1 oraz B2, nie brak też witaminy C, a także żelaza i potasu oraz wapnia i magnezu. Również świetnie sprawdza się w leczeniu przeziębienia, ale także w przypadku bólu mięśni i stawów. Poprawia koncentrację, a także reguluje ciśnienie krwi. Okazuje się, że zwalcza patogeny, takie jak Salmonella.

Warto zatem czasami rozejrzeć się po własnym mieszkaniu, zamiast pędzić do sklepu lub apteki w poszukiwaniu lekarstw lub kosmetyków. Okazuje się, że często to, czego potrzebujemy jest na wyciągnięcie ręki.

Autor: Klaudia Parzych

Korekta: Magdalena Witkowska, Kamil Kijek

Zdjęcie główne: stevepb / pixabay.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *