Kebaby i królewny w Teatrze Lalek

Kiedy byłam jeszcze małą osóbką, często wraz z koleżankami bawiłam się lalkami. Co ciekawe, nigdy nie były to spokojne wizje życia. Lalki ratowały świat, były porywane, a potem wychodziły cało z opresji (małe dziewczynki oglądały wtedy dużo Odlotowych Agentek). Piękne czasy, ale… zajmijmy się czymś poważnym. Teatr Lalek w Olsztynie. Nie brzmi poważnie i dojrzale? Zdziwicie się.

Białe Tango powstałe na podstawie scenariusza Michała Kaźmierczaka, a które wyreżyserował Czech, Jan Polivka, to niekonwencjonalna porcja sztuki.

Na siedzeniach leżały ulotki z definicjami pojęć, takich jak rasizm, homofobia czy nienawiść. Mogliśmy się również zaznajomić z nazistowskimi czy ksenofobicznymi symbolami.

fot. Oliwia Jaroń

Rzecz dzieje się w barze z kebabem, gdzie trzech „ziomeczków” pragnie zjeść „polskiego kebaba” z białym i czerwonym sosem. Panowie emanują agresją, brakiem ogłady i wyczucia. Wkrótce Buźkę, Gumę i Pytona nawiedza królewna, która szuka swojego serca. Duch ten wstępuje w bohaterów, dzięki czemu dzieją się prawdziwe cuda. Kto by pomyślał, że trzech „prawdziwych mężczyzn” jest w stanie dać sobie całusa? Tak tematyka społeczna łączy się z fantastyczną.

Białe tango łączy rzeczywistość znaną nam z obserwacji z legendami warmińskimi przedstawionymi w formie trzech pieśni. Napisał je Wojciech Szelakowski, a kompozytorem był Bartosz Ługowski. Brzmiały one niczym pieśni religijne ze średniowiecza. Były poruszające, przepełnione swego rodzaju tajemnicą i niepokojem.

Gra aktorska trzech panów, czyli Tomasza Czaplarskiego, Mateusz Mikoszy i Marcina Młynarczyka, nie zostawia nic do życzenia. Moją uwagę najbardziej przykuł pierwszy z Panów, który doskonale operował emocjami na scenie. Potrafił wcielić się w „chłopa bez ogłady”, ale i w delikatną postać tchniętą duchem królewny.

Po spektaklu odczułam, że sztuka, którą miałam przyjemność zobaczyć, wpłynęła na mnie. Wyszłam z teatru w refleksyjnym nastroju, ale nie wyczułam spustoszenia emocjonalnego.

fot. Oliwia Jaroń

Białe tango uświadomiło mi też, ile trzeba włożyć pracy, by stworzyć sztukę teatralną. Począwszy od tekstu dramatu, poprzez muzykę, na scenografii kończąc. Wyobraźcie sobie, że znajomy mojego taty, który jest technicznym w Teatrze Lalek, siedział w skrzyni chyba pół spektaklu, żeby na chwilę wystawić dłoń. To jest dopiero poświęcenie.

Spektakl teatralny jest owocem pracy wielu osób: dramatopisarza, aktorów, kompozytorów, scenografów, a NAWET mężczyzn siedzących w skrzyni i przełączających światła. Nie zapominając o lalkach.

Autor: Oliwia Jaroń

Korekta: Kamil Kijek

Zdjęcie główne: Oliwia Jaroń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *