Harcerka, ale nie tylko. O mnie i moich ludziach

Jak mówią, złe dobrego początki. Za moim wstąpieniem do harcerstwa nie kryje się jakaś szlachetna historia, mówię o tym otwarcie. Od zawsze byłam ambitna i dobrze się uczyłam. Korzystałam z okazji, a za chodzenie na zbiórki były punkty z techniki (drużynowym był nauczyciel tego przedmiotu). Po krótkim czasie już wiedziałam, że nie o to w tym chodzi. Po gimnazjum zostałam w drużynie i tak jestem już w niej ósmy rok. Obecnie jako drużynowa. W weekendy wracam do moich. Odpalam po piątkowym francuskim auto i jadę na zbiórkę z Olsztyna do Lubawy. Albo na biwak. Dawno nie dostaję już za to punktów. Otrzymuję coś więcej, dużo ważniejsze. Ludzi.

fot. Revel / demotywatory.pl

Nie zadzieraj z harcerzem. Znamy miejsca, gdzie nikt nie będzie Cię szukać.

O tym, że pomysłowość harcerzy nie ma granic wiedziałam już dawno. Po tylu latach bycia w ZHP myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy. Za każdym razem udowadniają mi, że się mylę. W ludziach, bo nie tylko w harcerzach, są takie pokłady kreatywności. Nie każdy chce je wydobyć. Ostatnio na biwaku w Działdowie zobaczyłam koszulkę z napisem: „Nie zadzieraj z harcerzem. Znamy miejsca, gdzie nikt Cię nie będzie szukać”. Tak mnie to rozbawiło! (alert do moich znajomych: chętnie przyjmę taką).  My specjalizujemy się w robieniu czegoś z niczego. Dostajesz czystą kartkę papieru i prowadzisz zajęcia przez dwie godziny. Nie wiąże się to z pieniędzmi, bo przecież posiadamy też materiały programowe. Chodzi o zaradność. Opowiadam znajomym, że zabieram moich (tak określam członków mojej drużyny) na weekend nad jezioro, a składka to 10 zł. Obejmuje ona nie tylko miejsce, nocleg, dojazd i atrakcje, ale także pełne wyżywienie. Jak? Studencie, serio zadajesz to pytanie? Pomyśl o zbliżającym się końcu miesiąca. Przedsiębiorczość. Poza tym w harcerstwie liczy się to, co wyniesiesz. Nie w plecaku lub w kieszeniach. Zabierasz wartości, o które wracasz bogatszy do domu. Ty o nich decydujesz.

Nigdy nie jadłam szyszek

Nie wiem, skąd pomysł, że jemy szyszki. To prawda, czasem żyjemy w lesie. Robimy herbatę ze śniegu i igieł. Szyszek  n i e  j e m y . No dajcie spokój, z czysto fizjologicznych zasad. Ał (jestem kobietą, chyba mi nie wypada… cóż, ktoś musiał to powiedzieć). W sieci można znaleźć wiele mitów dotyczących tego, co dzieje się na wyjazdach i obozach harcerskich. Jako opiekun wiem, że często relacje telefoniczne do rodziców brzmią dziwnie. Jestem tego świadoma, ale nikomu nie dzieje się krzywda. Nawet, gdy w słuchawce słychać: „mamo, nie mogę teraz rozmawiać, za chwilę biorę ślub” albo „oddzwonię, bo teraz uciekamy po polu przed bykiem”. Niezliczone fantastyczne historie, które kiedyś wydawały się przerażające, teraz są już anegdotami i źródłem nocnych opowieści. Każda sytuacja daje nam pewną wiedzę. Jak się zachować, co można zrobić, gdy…, pomysły i przede wszystkim znajomości. Harcerstwo to możliwość poznania naprawdę wielu, wielu osób. Tu zawierają się przyjaźnie na całe życie. Wracasz z obozu i masz nowych znajomych z całej Polski. To wiele razy bardzo mi pomogło.

fot. Dariusz Szczecina / wikipedia.pl

Nie umiem wszystkiego

Misją harcerstwa jest wychowanie młodego człowieka przez młodego człowieka. Jak to działa? Jest hierarchia, są osoby z doświadczeniem i przekazują je sobie wzajemnie. Kształcimy się na wielu płaszczyznach, żeby zawsze być gotowymi pomóc. Nie umiem jednak wszystkiego, chociaż dążę do zbliżenia się do określenia „człowiek renesansu”. Potrafić przyznać się, że czegoś się nie rozumie i poprosić o wytłumaczenie, to też jest sztuka. Podobno, gdy jesteś najmądrzejszy w pokoju – jesteś w złym pokoju. Kończąc z dystansem, oby nie być w złym (w naszym przypadku) namiocie.

Czuwaj! Harcerka, ale nie tylko.

Autor: Barbara Jakubowska

Korekta: Kamil Kijek

Zdjęcie główne: pixabay.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *