Ciężka artyleria Volkswagena

Volkswagen zaprezentował swoje nowe dziecko. Niezmiernie wyczekiwane, dopieszczone. To nowy Touareg. Jest to trzecia generacja SUV-a. Już pierwsza robiła wrażenie swoim zaawansowaniem technologicznym, mocarnymi jednostkami i komfortem jaki oferowała. Jak na tamte czasy była to – nie boję się tego określenia – armata, jaką w swojej ofercie posiadał producent z Wolfsburga. Mamy rok 2018 i już wiadomo, że SUV-y to przyszłość rynku motoryzacyjnego, a Touareg był już mocno przestarzały, więc został dużo w tyle za rywalami.

Jaka jest więc nowa generacja?

Trzeci Touareg zaprojektowany jest w zupełnie nowej gamie stylistycznej producenta wyznaczonej przez Arteona oraz T-Roca. Zazwyczaj modele Volkswagena były do siebie mocno podobne. Tym razem jest inaczej. W oczy od razu rzuca się masywna atrapa chłodnicy ze zintegrowanymi światłami, a także agresywnie wyglądające zderzaki (zwłaszcza z pakietem R-Line). Sylwetka na myśl przywodzi tę z Audi, z którą zresztą Volkswagen dzieli platformę. Czy to dobrze? Dla VW na pewno, ale jak poczuje się droższy brat…
Wewnątrz dział designu zrobił kawał dobrej roboty, gdyż nigdy nie kojarzyły się one z finezją. Powiedziałbym raczej, że cieszyły jedynie robotników, którzy je składali. W najnowszej generacji do dyspozycji będą dwa ekrany. Pierwszy, to dobrze znany już z innych modeli Active Info Display, drugi zaś, to 15-calowy(!) wyświetlacz do obsługi praktycznie wszystkiego, albowiem nowy model pozbawiony jest przycisków fizycznych. Poza dźwiękami podniecenia, które wydaję patrząc na wnętrze – dodajmy, że mowa jest o Volkswagenie – lista opcji, w które można doposażyć ten samochód jest porównywalna z długością dobrej jakości papieru toaletowego. Z ciekawszych mogę wymienić: system czterech kół skrętnych, pneumatyczne zawieszenie czy podgląd drogi w podczerwieni. To ostatnie do niedawna było zarezerwowane tylko dla Audi. Jak widać postęp jest nieubłagany.
Wszędzie głośno jest o końcu diesli, coraz bardziej restrykcyjnych przepisach norm emisji. Volkswagen zdaje się nie przejmować ani przepisami, ani aferami, które miewa za sobą i oferuje do nowego Touarega dwie jednostki diesla: V6 o mocach 231 i 286 KM oraz V8 o mocy 421 KM, a także benzynę V6, która generuje 340 KM. W Chinach dostępna będzie również hybryda typu plug-in, lecz doniesienia jakoby miała pojawić się w Europie nie zostały jeszcze potwierdzone.

Volkswagen pokazał niedawno Arteonem, że zamierza trochę namieszać w klasie premium. Europejskim producentom zaczynają deptać po piętach Koreańczycy. Widać, że VW chyba doskonale zdaje sobie z tego sprawę, dlatego modele Niemców coraz bardziej wyłamują się z kanonu i oferują samochody z pogranicza klasy premium. Oczywiście, wszyscy wiedzą, że z samej idei samochodów dla ludu pozostała jedynie nazwa, więc rodzi się tu pytanie: Czy ktoś zapłaci kwotę premium za samochód, który w dalszym ciągu pozostaje Volkswagenem? Czasy zmieniają się bardzo dynamicznie, a rynek motoryzacyjny jest tego świetnym przykładem. Niemiecki producent, pokazując nowego Touarega, wytacza ciężką artylerię do walki z autami z klasy premium. Czy jest to udana próba? Czas pokaże.

Autor: Damian Przetacki

Korekta: Oliwia Jaroń

 

Zdjęcie główne: pixabay.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *