Nietypowe połączenia w muzyce

Czy eklektyzm ma swoje zastosowanie na płaszczyźnie muzycznej? Kolejnym nasuwającym się pytaniem jest: czy fuzje absolutnie sobie nie bratnich gatunków potrafią przerodzić się w muzycznie znaczące dzieła? Przygotowane przeze mnie trzy przykłady mogą, w zależności od upodobań, udzielać jednoznacznych odpowiedzi na pytania powyżej.

1. Projekt Mateusza Górnego pt. „Gooral”

Oryginalność projektu opierająca się na śląskich korzeniach artysty połączonych z muzyką electro wraz z dubstepowymi wstawkami i czasami pojawiającym się beatboxem, na polskim rynku muzycznym była niemałą innowacją. Wydany w 2011 r. pierwszy album studyjny Górnego pt. „Ethno Electro” spotkał się z dość ciepłym odbiorem, jak na rzecz gryzącą się z mainstreamem, ze względu na częste przejawy obcej ogółowi góralszczyzny, na trwającym godzinę krążku. Egzotyczność języka dolnej części Polski, pomimo stereotypów odnośnie jego użytkowników, został do kultury popularnej przemycony w sposób wspaniały. Gooralowi nie można odmówić pomysłowości i po dziś dzień widocznego w projekt zaangażowania. Nie bez powodu debiutancki album Górnego dość szybko po dacie wydania okrył się platyną.

2. „St. Brick Intro”, czyli kolęda króla trapu – Gucciego Mane’a

Dość niechlubnym faktem odnośnie życia wywodzącego się ze Wschodniej Atlanty Radrica Davisa jest to, że ma na swoim koncie życie człowieka i nie chodzi tu o antynatalizm. Tematami przewodnimi dorobku muzycznego Gucciego przed pójściem za kratki były narkotyki, kobiety, importowane samochody i wszystko inne, co wiąże się z lifestylem amerykańskiego rapera. Zdania poprzednie sugerują, że w więzieniu, dzięki głębokiej resocjalizacji, zapomniał o wszelakich przyjemnościach życia i kończąc 3-letni wyrok, wyszedł z więzienia jako wzorowy, przechodzący na pasach obywatel. Tematyka muzyki, którą postanowił po 3-letniej przerwie kontynuować, nie uległa zmianie ani trochę. Przywiązanie do używek jest widoczne nawet i w kolędzie, którą postanowił stworzyć ze względu na zeszłoroczne święta bożonarodzeniowe. Czy gangsta rap i traktujące o religijnych obrzędach pieśni potrafią iść w parze? Jak stara się nas pokazać dumny reprezentant Atlanty – potrafią.

3. Koncert Krzysztofa Pendereckiego, Aphex Twina oraz Jonny‘ego Greenwooda

Podczas mającego miejsce od 9 do 11 września Europejskiego Kongresu Kultury we Wrocławiu, doszło do spotkania trzech niebywałych talentów: współczesnego mistrza kompozycji, Krzysztofa Pendereckiego, nieznającego nut prekursora muzyki elektronicznej – Aphex Twina i multiinstrumentalisty, Jonny‘ego Greenwooda. Zetknięcie się brzmień klasycznych z ambientowym charakterem poskutkowało odtworzeniem kompozycji Pendereckiego w całkowicie innej odmianie niż ta, która znana jest nam dotychczas. Koncert opierał się na zagraniu utworów „Polymorphia”, „Ofiarom Hiroszimy – tren” i „Kanon”. Ciekawym pomysłem ze strony Aphex Twina było nadawanie za pośrednictwem słuchawek, sygnałów poszczególnym osobom wchodzącym w skład zespołu Pendereckiego, kiedy mają włączyć swój instrument do całokształtu. Pomysł przez autora został żartobliwie określony „ludzkim syntezatorem”.

Autor: Aleksander Modzelewski

Korekta: Oliwia Jaroń, Magdalena Witkowska

Zdjęcie główne: commons.wikimedia.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *