„Kobieta sukcesu” – recenzja filmu

„Kobieta sukcesu” to komedia romantyczna w reżyserii Roberta Wichrowskiego. Bardzo zabawny, lekki film, więc fajnie jest go obejrzeć, gdy jesteśmy zmęczeni i nie mamy siły na nic ambitniejszego. Do kin wszedł 8 marca – z okazji Dnia Kobiet i właśnie o kobiecie jest.

Tytułowa Kobieta sukcesu, czyli Mańka (Agnieszka Więdłocha) ma świetną pracę, chłopaka, wspaniałą przyjaciółkę, własne mieszkanie. Dla bliskich jest ,,kobietą sukcesu”, dla siebie samej – wręcz przeciwnie. Jej praca polega na sprzedawaniu produktów dla psów. Przypadkowo znajduje też jednego czworonoga na ulicy. Jego właściciel jest nieprzyjemny. Partner bohaterki postanawia ją zostawić, aby dostać pracę u konkurencji, której nie grozi bankructwo. Mańka postanawia podszyć się pod swoją przyjaciółkę Kamę (Paulina Gałązka) i zostaje asystentką konkurenta (Tomasz Karolak), gdzie pracuje ze wcześniej wspomnianym właścicielem psa, Piotrem (Bartosz Gelner). Szybko wychodzi na jaw, że mają się ku sobie.

fot. Klaudia Gajk

Ciekawy jest również wątek poboczny i to dzięki niemu w filmie zaczyna się dziać. Do Mańki przyjeżdża przyrodnia siostra Lilka (Julia Wieniawa), która zaczyna studia i będzie mieszkać z Mańką. Oprócz tego, poprzeszkadza jej trochę w pracy i życiu prywatnym. Pokaże starszej siostrze, co znaczy prawdziwa zabawa. Dzięki temu film staje się zabawny, a więź, która zacznie zacieśniać się między siostrami, nawet wzruszy.

Pomimo wszystkich złych sytuacji, które spadają na bohaterów, jest wręcz przepełniony szczęściem – w końcu to komedia romantyczna.

Najistotniejszy jest Paproch – pies Piotra. Po prostu cudowny! Fajnie, że pomyśleli właśnie o psiaku – dawno już tego nie było. Wątek jest uroczy, a więzi między nim i bohaterami, godne zauważenia. Jako pies na ekranie wyszedł idealnie.

Tyle złych słów, jednak film, aż taki zły nie jest! Bardzo przyjemnie się ogląda. Idealny na wieczór, po ciężkim dniu. Nie dłuży się, rozbawi, ale przede wszystkim ma ten romantyzm, który, choć jest przerysowany, robi jakieś wrażenie. Jest bardzo przesłodzony, ale czasem trzeba nam właśnie tej słodkości, która jest tak schematyczna i przewidywalna. Szkoda, że twórcy nie wymyślili czegoś bardziej oryginalnego albo chociaż nie wywrócili biegu akcji ponad schemat. Produkcja ma jednak w sobie to coś, może nie takie duże coś, ale jednak.

Dodać trzeba również, że piosenka, która promuje film, jest naprawdę świetna. To dzięki zespołowi Afromental dość spora osób wybrała się na seans. Piękny, rockowy i śpiewany po polsku – tak, po polsku – numer. Piosenka ,,Zaufaj” jest  lepsza od filmu. Gdy jej posłuchamy, od razu pojawia się chęć, aby pójść do kina. Idealne połączenie i uzupełnienie.

Dlaczego warto obejrzeć „Kobietę sukcesu”?  Pokazuje kobietę, taką z idealną pracą i poukładanym, przerysowanym życiem. Mańka jest sterepotypową ,,kobietę sukcesu”, a potem wszystko w jej życiu nagle się zmienia. Zaczyna przez to dostrzegać prawdziwe wartości, o których wcześniej nawet nie myślała. Zaczyna też widzieć, że poprzednia Mańka, taka idealna wcale nie była. Wręcz przeciwnie. Każdy z nas czasem chce być idealny, ale to nie o to w życiu chodzi. Tego właśnie doświadcza główna bohaterka. Warto obejrzeć i uświadomić sobie priorytety, o których często zapominamy. Byśmy mogli osiągnąć prawdziwy sukces i doznać realnego szczęścia, nie tak jak stereotypowa „kobieta sukcesu”, ale tak jak Mańka i Lilka.

Autor: Klaudia Gajk

Korekta: Oliwia Jaroń

Zdjęcie główne: filmweb.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *