„Niedoceniony ćpun”

Cage. Ksywka, która prawdopodobnie nie wzbudza żadnych skojarzeń w przepalonych zwojach mózgowych, nawet najbardziej zaangażowanych rapowo jednostek. To jednak osobnik posiadający na koncie konflikt ze znanym wszem i wobec Eminemem, współpracę z tuzami amerykańskich raperów niezależnych i kilka prób samobójczych. Zresztą, cała jego biografia mogłaby być inspiracją dla scenariusza dość ponurego dramatu.

Skrajnie eufemistycznie pozwolę sobie stwierdzić, iż dzieciństwo Chrisa Palko, nie należało do najszczęśliwszych. Początek jego historii sięga czwartego z majowych dni 1973 roku. Tegoż dnia w Wurzburdzgiej bazie wojskowej przyszedł na świat jako owoc związku pary Amerykanów. Jego ojciec, Bill, był członkiem tamtejszej żandarmerii wojskowej, lecz cztery lata po narodzeniu przyszłego rapera, rodzina była zmuszona powrócić do Stanów Zjednoczonych. Powód? Nadużywanie i sprzedawanie heroiny w wykonaniu ojca małego Chrisa.

Zostali zesłani do ziemi obiecanej, a precyzyjniej do Middletown w stanie Nowy Jork. Bill nie zmienił swoich nawyków. Zdarzało się wielokrotnie, że zmuszał syna do zawiązywania opasek na swoim ramieniu, po czym zażywał heroinę na jego oczach. Koszmar, w którym główne skrzypce grał ojciec Chrisa, napędzany heroiną i agresją, trwał kolejne cztery lata. W ’81 roku doszło do incydentu, w którym Bill sterroryzował swoją rodzinę strzelbą. Po aresztowaniu Chris nigdy ponownie nie widział swojego ojca.

Najwięcej uwagi swojemu dzieciństwu Cage poświęcił na swojej drugiej płycie, przede wszystkim w kawałku „Stripes”. Tam odsyłam zaintrygowanych.

„Needle through the skin again, inject the rust and cinnamon
Pull off the tourniquet, load up the shotgun and sentence him
He knows that there’s a bed in hell waitin for him
But he ain’t been sane since he started huffin chloroform” – „Stripes”

Czasy liceum były tylko źródłem kolejnych traum dla Chrisa. Jeden z jego ojczymów regularnie się nad nim znęcał, co zaowocowało ucieczką w narkotyki. Palko zażywał właściwie wszystko o czym można pomyśleć: PCP, LSD, kokaina, marihuana, meskalina, alkohole i każdy inny dostępny specyfik. Do tego doszły rozboje i bójki, a ostatecznie stanięcie przed sądem. Jego matka zdołała przekonać sędziego, iż Cage był niestabilny psychicznie, co skończyło się wysłaniem go do szpitala psychiatrycznego Stony Lodge.

Dwa tygodnie, które miał tam spędzić początkowo, przerodziły się w 16 miesięcy. Był w grupie pacjentów, na których testowano fluoksetynę, stosowaną w Prozacu. Jak się okazało wystawiono mu złą diagnozę i lek doprowadził go do kilku zamachów na własne życie, poprzez m.in. próbę powieszenia się i zażycie jednorazowo miesięcznej dawki lithium. Opuścił zakład w wieku 18 lat.

„And after a year when they ask me why I’m still here

I’m like this shit is college for my f*****’ rap career” – „In Stoney Lodge”

Początkowo, jego sceniczna ksywka brzmiała „Alex”, lecz zrezygnował z niej z przyczyn niewiadomych. Zaczerpnął ją z książki „Mechaniczna pomarańcza”, która wpadła w jego ręce w trakcie pobytu w Stony Lodge. Jego pierwsza zwrotka została uwieczniona w 1993 roku na płycie „Dust to Dust”. Kolejne nagrania, gościnne występy i koncerty zwróciły na niego uwagę nowojorskiej sceny rapowej, czego owocem było podpisania kontraktu z Columbia Records. Szansę wydania czegokolwiek na poważnie w tamtych czasach można śmiało uznać za zmarnowaną, gdyż Cage w trakcie nagrywania nigdy nie bywał trzeźwy.

Dopiero w 1997 roku, po zmianie wytwórni, zdołał nagrać coś konkretnego. Kawałki „Radiohead” i „Agent Orange” (podkład oparty na samplu ze ścieżki dźwiękowej do filmu „Mechaniczna pomarańcza”) pozwoliły zdobyć mu wcale solidny rozgłos.

Ów rok wiązał się także z jeszcze jednym, dość znaczącym, wydarzeniem – konfliktem z Eminemem. Cage oskarżał reprezentanta Detroit o kradzież jego stylu. Wciąż nie wiadomo czy było to prawdą, czy złożyły się na to traumatyczne przeżycia z dzieciństwa obu panów, lecz konflikt stał się ciałem. Marshall Mathers nigdy nie nagrał pełnoprawnego dissu na nowojorczyka, ale nie obeszło się bez różnorakich przytyków na kolejnych płytach. Na większą uwagę w tym kontekście definitywnie zasługuje Cage, który w kawałku „Illest 4 letter word” postanowił nie brać jeńców i wywołał nawet będącą wtedy w wieku niemowlęcym córkę Eminema („Waste your little infant”).

Beef nie odbił się echem. Moim skromnym zdaniem zwyciężył Cage, bo po prostu wziął to na poważnie i nagrał pełnoprawny kawałek. Boleję nad brakiem odzewu z prawdziwego zdarzenia, gdyż mogłoby to być najzwyczajniej w świecie ciekawe.

Sierpień 2002 roku przyniósł oficjalny debiut Cage’a. Album nosił nazwę „Movies for the blind” i był najeżony ciekawymi konstrukcjami rymów oraz abstrakcją (niewątpliwie miało na to wpływ nadużywanie wszystkiego, co wpadło w ręce rapera). Tematyka? Seks, śmierć, myśli samobójcze i narkotyki, zatem nie lada gratka dla lubiących makabrę w rapie.

W okolicach 2003 roku Palko połączył siły z ludźmi stanowiącymi czołówkę podziemia (chociażby Aesop Rock, Copywrite i El-P), tworząc „The Weathermen”, wydał „Weatherproof EP” i przez dwa lata pracował nad swoim (prawdopodobnie) najlepszym albumem.

„Hell’s winter”, potencjalne opus magnum rapera i (obiektywnie patrząc) bardzo dobra płyta. Cage zdecydowanie dojrzał. Rozprawił się ze swoją przeszłością czy demonami, porzucił autodestrukcyjny styl życia i zaliczył bardzo mocny progres warsztatowy. Bez wątpienia można uznać to dzieło za najbardziej przystępne i warte polecenia każdemu, co niniejszym czynię.

Kolejne dwa albumy „Depart from me” (2009) i „Kill the Architect” (2013) są skrajnie odmienne stylistycznie od poprzednich. Najbliżej im do jakiejś bliżej nieokreślonej hybrydy rapu, punka i emo. Szczerze przyznam, że bardzo cenię te wydania i z czystym sercem polecam je osobom lubiącym rzeczy dość specyficzne, a także raczej bezkompromisowe. Tematycznie nie jest za wesoło, ale zważywszy na bagaż doświadczeń Cage’a, nie powinno to dziwić.

Mimo bogatego dorobku, sporych umiejętności, charyzmie i fascynującego życiorysu, bohater tego artykułu jest praktycznie nieznany. Tej sytuacji na pewno nie zmieni moja pisanina, skoro nawet konflikt z najsławniejszym raperem na świecie, nie przysporzył mu popularności. Niemniej, jeśli choć jedna osoba postanowi dać szansę jego twórczości, będę zadowolony, gdyż zdecydowanie na to zasługuje.

„No thanks to angst I learned my lesson

And can erase the face that can’t answer the questions” – „Shoot Frank

 

Autor: Artur Kaczanowski

Korekta: Oliwia Jaroń

Zdjęcie główne: commons.wikimedia.org

2 przemyślenia nt. „„Niedoceniony ćpun”

  1. Szacun za chęć przybliżenia sylwetki Cage’a. Co prawda jako zadeklarowany fan całego Def Jux niczego nowego się nie dowiedziałem, ale pokłony, że w 2018r komuś się chciało przywołać tego Pana do tablicy 🙂
    5 za gust

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *