Znani nieznani – poznaj Afromental

Ciary przechodzące po plecach, gęsia skórka, adrenalina sprawia, że serce wali jak szalone.  Endorfiny zajęły mózg, nie możesz nawet logicznie myśleć. Energia wzięła górę. Skaczesz i krzyczysz. Czujesz szczęście i trwasz w chwili tak pięknej, że zastanawiasz się, czy przypadkiem nie śnisz. Jednak wszystko, co piękne, kiedyś się kończy.
Wracasz do domu. Nie śpisz, bo emocje, które są w tobie, ciągle buzują. W twojej głowie pojawiają się sceny, które niedawno były teraźniejszością, one wciąż trwają.
Z czasem wracasz do codzienności. Budzisz się kilka razy i nie wiesz, co masz ze sobą zrobić. Włączasz komputer, wspominając tamte chwile. W ten sposób zakładasz różowe okulary i życie znów staje się piękne, a cele i marzenia, bardziej realne niż kiedykolwiek.
Wydaje się, że osiągnięcie takiego stanu szczęścia jest niemożliwe. Nic bardziej mylnego. To jak najbardziej rzeczywiste, a zaznajomił się z tym każdy, kto kiedyś był na koncercie swojego idola, autorytetu.

Powyższy opis dotyczy koncertu zespołu Afromental. Nazwa zapewne wszystkim dobrze znana, jednak nie każdy emocji takich doświadczył. Nie każdy rozumie, o co w tym wszystkim chodzi.  Według mnie chodzi o to, by znaleźć w życiu coś, co nas uskrzydla, daje siłę do działania w drodze do realizacji marzeń. Coś, co zawsze poprawia humor i jest na wyciągnięcie ręki, przypominające narkotyk. Dla każdego może być nim co innego, a dla wielu nosi nazwę Afromental.

Grupę tworzy pięciu wspaniałych, niezwykle utalentowanych i o wielkich sercach muzyków. Dają siłę i energię rzeszy ludzi, a przy okazji zajmują się tym, co kochają – muzyką.  Większość kojarzy Afromental głównie z Wojtkiem „Łozo” Łozowskim, który nie tak dawno wraz z Grzegorzem „Dziamasem” Dziamką, odszedł z zespołu. Jednak poziom muzyki jest taki sam, a obecny skład wciąż podnosi sobie poprzeczkę.

Nie będę teraz pisać o licznych nagrodach i nominacjach zespołu, nie zrobię listy piosenek, które wydali, bo żeby poczuć to o czym piszę, trzeba iść na koncert!

Pozwolę sobie jednak przedstawić osoby, dzięki którym wiele osób spełnia marzenia (w tym ja). Przed Państwem: Tomasz „Tomson” Lach, Tomasz Torres, Aleksander Milwiw-Baron, Bartosz „Śniady” Śniadecki, Wojciech „Lajan” Witczak i zapomnieć nie można również Wojciechu „Łozo” Łozowskim oraz Grzegorzu „Dziamas” Dziamka.

Z tego miejsca bardzo im dziękuję w imieniu całej naszej społeczności za to, że są wzorem, a ich słowa pomagają walczyć o marzenia, muzyka natomiast jest na najwyższym poziomie.

Jest wielu, którzy nie lubią, bo nie znają. Nie chodzi tylko o ten konkretny zespół, ale o wszystko. Jak można nie lubić czegoś lub kogoś, nie znając go? Z tego miejsca apeluję chodźcie na koncerty, spotkania i wszystko, co może poszerzać wasze horyzonty, zwłaszcza, gdy jeszcze tego nie znacie. Nie ograniczajmy się i nie bójmy nowości!

Na koniec jedno z przesłań, dzięki którym, zespół udowodnił, że muzyka nie jest tylko do słuchania, ale niesie prawdziwy przekaz!

Pokój, miłość ludziska!!!

Autor: Klaudia Gajk
Korekta: Oliwia Jaroń

 

Zdjęcie główne: Daniel Kruczyński/commons.wikimedia.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *