Recenzja książki „Dietetyka sportowa. Co jeść, żeby trenować efektywnie” Justyny i Krzysztofa Mizery

Ostatnio wróciła moda na aktywny styl życia. Media społecznościowe przepełnione są wpisami z siłowni, endomondo i innymi aplikacjami sportowymi. Ważnym elementem w życiu sportowca jest dieta, na temat, której również krąży mnóstwo mitów. Zdjęcia pięknie wyrzeźbionych kobiet zmotywowały mnie do aktywnego uczęszczania na siłownię, jednak nad swoją dietą chciałam panować sama. Moja wiedza na temat dietetyki jest dość słaba, niby coś wiem, ale to wciąż bardzo mało. W celu rozszerzenia kompetencji sięgnęłam po książkę pt. „Dietetyka sportowa. Co jeść, żeby trenować efektywnie?” – Justyny i Krzysztofa Mizera. Parę rzeczy wywołało u mnie oburzenie, a niektóre zaskoczyły pozytywnie.

Książka jest napisana w zrozumiały i przejrzysty sposób. Znajdziemy w niej 7 rozdziałów, z których dowiemy się m.in. o węglowodanach, białkach, tłuszczach, płynach i suplementach diety. Przedstawione są podstawowe informacje, co jest dobrym wstępem do tematu dietetyki sportowej. Bardzo przypadło mi do gustu obalanie mitów, które krążą w świecie Internetu, nawet wśród znanych promotorów zdrowego odżywiania.  Znalazłam wiele uzasadnień na temat np. czy warto przyjmować dodatkowo białko. Na końcu zawarte są przykładowe diety z różnych dziedzin sportu z uwzględnieniem makroskładników. Intrygują również przepisy na zdrowe dania. Wieloma z nich się zainspirowałam i zapisałam w swoim zeszycie. W książce są historie znanych osób w dziedzinie sportu, podpisanych, z którymi współpracują Justyna i Krzysztof Mizera. Wyniki badań, którymi posługują się autorzy, są najświeższymi w momencie premiery książki.

Znalazłam jednak również parę minusów. Średnio polecam książkę osobom, które wyeliminowały gluten ze swojej diety. Autorzy dość często podkreślają, że jest on bardzo ważny w codziennym odżywianiu i zapewnia istotne witaminy. W opisie książki znalazłam stwierdzenie, że: „Polecamy ją dietetykom, studentom, sportowcom, trenerom, fizjoterapeutom oraz pasjonatom”. Uważam, że dla wyżej wymienionych osób jest to zbyt podstawowe opracowanie, ukazana treść jest ogólna, dla osób zaczynających  przygodę z dietetyką. Brakuje mi w niej informacji o witaminach i minerałach. Można by to zawrzeć w dodatkowym rozdziale, ponieważ to temat rzeka, bardzo ważny w zdrowym odżywianiu sportowców.

fot. pixabay.com

Mimo wszystko uważam, że książkę warto przeczytać. Moja wiedza się rozszerzyła, na parę tematów znam uzasadnienie, mogę śmiało wejść w dyskusję z konkretnymi argumentami. Rozszerzyła także moją wiedzę o makroskładnikach, jak je liczyć, gdzie i czego znajdę najwięcej. Jest idealnym źródłem informacji dla osób, które chcą zacząć przygodę z dietetyką, ale nie wiedzą jak. Podstawa przedstawiona tak, aby każdy człowiek zrozumiał. Nie jest to podręcznik akademicki, co niektórych pewnie zmotywuje do przeczytania.

Autor: Adrianna Mętecka

Korekta: Oliwia Jaroń

Zdjęcie główne: Adrianna Mętecka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *