Jak zostać milionerem?

Niektórzy twierdzą, że pierwszy milion trzeba ukraść. Inni wierzą, iż człowiek się bogaci ciężką pracą. Są tez tacy, którzy zdają się na szczęście i czasem wypełniają kupny na loterię, licząc, że los się do  nich uśmiechnie, może coś wygrają. Niezależnie od sposobu, każda próba sięgnięcia po miliony wymaga wysiłku. Wydawałoby się, iż najprościej  jest przywłaszczyć sobie czyjeś pieniądze. W praktyce jest to bardzo ryzykowny plan. Jeśli nie wykorzystujemy luk w prawie ani nie mamy dobrego prawnika, to możemy mieć problemy. Jak więc zostać milionerem bez brania nadgodzin i kombinowania?

Fot. Pixabay.com

Jest taki mocno seksistowski żart: Czy jakaś żona zrobiła ze swego męża milionera? Tak jeśli wcześniej był on miliarderem. O ile sam dowcip jest niesmaczny, to szybka utrata majątku bez winy właściciela, jest możliwa. Lata 1919-1923 w Niemczech to okres hiperinflacji. Spowodowana była dodrukiem pieniądza w celu pokrycia długów po I wojnie światowej. Dla przeciętnego człowieka banknot o dużym nominale miał niewielką wartość. W 1923 jeden dolar amerykański był wartości jednego miliona marek niemieckich. W praktyce oznaczało to, że wielu milionerów zostało bankrutami. Papierowymi pieniędzmi palono czasem w piecach i było to bardziej opłacalne niż kupienie tradycyjnego opału. Tapetowanie ścian banknotami jednomarkowymi też było zdecydowanie tańszym rozwiązaniem. I choć trudno w to uwierzyć, nikt nie chciał się schylać po pieniądze leżące na ulicy. Stosy porzuconych banknotów leżały jako śmieci.  Bezwartościowe pieniądze przynajmniej doceniały dzieci, którym służyły one do zabawy, zastępując drogie klocki oraz lalki. Większości niemieckich rodziców nie było stać na artykuły dziecięce, więc ich pociechy mogły, a w zasadzie musiały wykazywać się kreatywnością i pomysłowością. Wyobraźnia jest bardzo potrzebna, gdy masz do zabawy jedynie prawdziwe pieniądze, za które nie możesz nic kupić. Chyba tylko dzieciom te marki przynosiły radość. Zwykli obywatele byli zdecydowanie mniej szczęśliwi, szczególnie gdy chcieli wypłacić swoje środki z banku i potrzebowali dużych toreb albo małych wózków, by zabrać swój niewiele warty majątek. Nawet na małe zakupy musieli brać gruby plik marek.

Fot. Pixabay.com

W Polsce na przełomie lat 80. i 90. XX wieku mieliśmy do czynienia z podobnym zjawiskiem. Tu również dodruk papierowych pieniędzy miał ustabilizować finanse państwa i załagodzić skutki załamania gospodarczego. Jednak jak wiemy z opowieści dziadków i rodziców – wcale tak nie było. Choć każdy był milionerem, to nie miał czego kupić za swoje pieniądze. Wydawano kartki na podstawowe artykuły, które umożliwiały kupienie określonej, niewielkiej ilości. Pomimo przydziału, nie było gwarancji, że towar kupimy. Pozostawało jedynie uzbroić się w cierpliwość oraz czekać w kolejkach po wszystko. Nikogo nie dziwiły banknoty 500 i 1000 złotowe. W obiegu w latach 90. był nawet taki z podobizną Ignacego Jana Paderewskiego, o nominale dwumilionowym.  Dla kolekcjonerów wydrukowano również banknoty pięciomilionowe z wizerunkiem Józefa Piłsudskiego. Przeciętne zarobki wynosiły wtedy około 5 milionów. Czasy kiedy każdy obywatel był milionem zakończyła denominacja w 1995. Wtedy „obcięto cztery zera” i najwyższym nominałem zostało 200 złotych.

Fot. Pixabay.com

Jednak nie wszystko stracone. Nadal możemy być milionerami i to za  stosunkowo niewielkie pieniądze. Na aukcjach internetowych  banknot o nominale aż 100 bilionów dolarów z Zimbabwe możemy kupić za około 30 dolarów. Za ten o wartości 10 bilionów zapłacimy tylko 5 dolarów. Wystarczy jedynie dobrze poszukać i już możemy zostać nawet miliarderami, choć nie będzie się to wiązało z  realnym bogactwem. Mimo że nie znajdziemy się na żadnej liście najbogatszych ludzi, a posiadany przez nas nominał wystarcza tylko na kupienie podstawowych rzeczy, coś jednak zyskaliśmy. Mianowicie, wiedzę, że ilość zer na koncie o niczym nie świadczy. Wielkie pieniądze  przecież również mogą być bezwartościowe (szczególnie gdy zwykły chleb kosztuje miliard). Dlatego, jeżeli wyznajemy kult pieniądza, a naszym jedynym celem jest bogacenie się możemy doznać rozczarowania, gdy oszczędności całego naszego życia stracą na wartości.

Autor: Sławomira Szczepańska

Korekta: Oliwia Jaroń

Zdjęcie główne: Shutterstock

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *