Blizzardzie, co się stało?

Dwa tygodnie po Blizzconie emocje graczy już trochę opadły. Czas więc zabrać się za analizę tego co się tam stało, jednocześnie doprowadzając do hejtu na tę właśnie markę.

Dla tych, którzy nie wiedzą czym jest Blizzcon, już wyjaśniam – w wielkim skrócie, to wydarzenie mające na celu przedstawienie i promowanie nowości, które firma (produkująca w większości gry), czyli Blizzard, wypuszcza na rynek. Zbierają się tam fani z całego świata, prezentują cosplaye, mają szansę pograć w najnowsze produkcje jeszcze przed ich oficjalną premierą.

Już kilka tygodni wcześniej z różnych forów internetowych drzwiami i oknami waliły do nas informacje o Diablo. Przeróżne informacje. Możliwe scenariusze zapowiadały przede wszystkim Diablo 4, kontynuację historii osadzoną w Świecie Sanktuarium. Pojawiły się też pogłoski o odnowieniu jednej ze starszych gier z tej serii, Diablo lub Diablo 2, wprowadzenie dodatku fabularnego lub postaci druida do Diablo 3 również odbijało się echem po otchłani internetu. Nadszedł wreszcie dzień ostateczny. Drugiego listopada o godzinie 20.30 stało się coś, czego nie było nawet w najgorszych koszmarach graczy- Diablo Immortal.

fot. pixabay.com

Czym więc jest wyżej wspomniane Diablo Immortal? Grą mobilną. Grą na telefon. Myślę, że wielu ludzi nie ma takich słów, by wyrazić pogardę dla Blizzarda jaką w owym momencie poczuli. Mam podobne odczucia.

Gry z serii Diablo są częścią mojego dzieciństwa. Jaka to była zakazana przyjemność przemierzać ciemne, brudne i tajemnicze katakumby, rozwalając przy tym tuziny potworów. A teraz, po erze słodkiego, dość łatwego Diablo 3 dostajemy produkt jeszcze bardziej cukierkowy i to w dodatku w wersji mobilnej. Wielu z nas nie chce marnować baterii telefonu w godzinę bądź grać pod ładowarką, gdy ma w domu sprzęt mogący obsłużyć grę z wieloma detalami i odpowiednią atmosferą. Chcieliśmy wczuć się w fabułę polując na demony i układać przeróżne strategie z wielkiego wachlarza umiejętności i przedmiotów. Gry przeznaczone na telefon nie dają precyzji systemu walki i są bardziej zawodne, jeśli chodzi o błędy lub zwykłe rozładowanie baterii. Nie jesteśmy rynkiem azjatyckim i u nas nie sprawdzi się to tak dobrze jak u nich.

Trailer Diablo Immortal aplikuje do najbardziej „dislikeowanego” filmu, który jest zapowiedzią gry. Blizzard notorycznie usuwał komentarze, które były negatywnie nastawione do produkcji jak i jej twórców. Firma straciła nie tylko w oczach fanów, jej akcje spadły o jakieś 7%.

Mam nadzieję, że twórcy pójdą po rozum do głowy i za rok przedstawią nam naprawdę wielki i mroczny projekt z uniwersum Diablo. Muszą liczyć się jednak z tym, że każda próba ratowania się może być „wybuczana i hejtowana” przez potencjalnych odbiorców, jak miało to miejsce przy pomyśle gry mobilnej.

 

Autor: Roksana Wilangowska

Korekta: Oliwia Jaroń

Zdjęcie główne: Roksana Wilangowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *