Pływanie bez wody

Basen i deskorolka – na pierwszy rzut oka rzeczy, które zupełnie do siebie nie pasują. Ale czy na pewno? Pomimo niewidocznego związku między czterokołowym ustrojstwem, a ekskluzywnymi obiektami na podwórkach sułtanów amerykańskich przedmieść po lekturze tegoż tekstu z pewnością zmienicie zdanie.

Pool skateboarding, to jeden z elementów składających się na aktywność (bo należy pamiętać, że to nie jest dyscyplina sportowa w sensie stricte, choć w 2020 roku ma pojawić się na Igrzyskach Olimpijskich), jaką jest jazda na deskorolce. Narodził się w latach siedemdziesiątych XX w. w Ameryce Północnej, już po pewnym czasie od powstania skateboardingu w ogóle. Przechodził wiele przeobrażeń, począwszy od rodzajów używanych desek, na wykonywanych ewolucjach kończąc. Jeszcze kilkanaście lat temu trochę zapomniany, dziś przeżywa istny renesans. Ale po kolei….

NA CZYM TO WŁAŚCIWIE POLEGA?

Wyobraźcie sobie basen z zaokrąglonymi ściankami (coś na kształt miski). Skater wykorzystując właśnie te ścianki, nabiera prędkości i zaczyna płynnie poruszać się na swojej deskorolce po basenie, bez odpychania się i dotykania stopami podłoża basenu. Może w międzyczasie wykonywać różne tricki. Przypomina to w pewnym sensie surfowanie na fali. Tyle, że betonowej. A upadki nie są zbyt przyjemne – wybite zęby, połamane kości, zbicia i stłuczenia to możliwe skutki szybkiego poruszania się w ten sposób. Poniżej przykładowy filmik przedstawiający jazdę w basenach:

Należy jednak uściślić jedną ważną kwestię – obiekt widoczny na filmiku to prawdziwy basen, jedynie opróżniony z wody. Kąty krzywizn ścianek są dosyć duże, dlatego jazda w tego typu konstrukcjach jest niezwykle niebezpieczna i wymaga dużych umiejętności. Wraz z rozwojem tego stylu jazdy, zaczęto tworzyć specjalnie przystosowane miejsca, tak zwane bowle, których ścianki są dużo łagodniejsze i łatwiejsze w jeździe. Na krawędziach znajdują się okrągłe copingi, pozwalające na łatwiejsze wykonywanie pewnych tricków. Przyznam, że w Polsce nie spotkałem się jeszcze z basenem skonstruowanym na podobieństwo tego z powyższego filmiku, choć podczas mojego pobytu w Wielkiej Brytanii takie obiekty występowały. Powstaje za to coraz więcej bowlów i bardzo mnie to cieszy. Na takich miejscówkach można pojeździć między innymi w Płocku, Warszawie i Krakowie, ale też w Olsztynie:

KRYZYS I ODRODZENIE

W latach dziewięćdziesiątych pool skateboarding przeżywał kryzys. Fala popularności street skateboardingu (w dużym skrócie: jazda na murkach, poręczach, itd.) zepchnęła pływanie na desce na margines, tym samym sprawiając, że o niej na jakiś czas zapomniano. Stało  się to po prostu mało popularne i nieco obciachowe. Na szczęście jazda w bowlach i basenach wróciła do łask w agresywniejszej i udoskonalonej formie. Pojawiło się nowe, młode pokolenie riderów, które łącząc mocno techniczną jazdę ze stylem lat siedemdziesiątych, stworzyło zupełnie nową jakość i wybiło ją na nowy poziom. Przykład? Bestia, czyli Greyson Fletcher. Mam wrażenie, że ten facet absolutnie niczego się nie boi. Sprawdźcie z resztą sami:

WOLNOŚĆ

Jest coś niezwykle ekscytującego w tego typu jeździe. Płynne poruszanie się na deskorolce bez odpychania daje wrażenie niesamowitej wolności, a przejeżdżanie po ścianach bowla czy basenu nie można porównać do niczego innego; dochodzi do tego wszystkiego wykonywanie najprzeróżniejszych tricków. Sam jeżdżę już parę lat na deskorolce i odkąd spróbowałem pływania po betonie, inne aspekty skateboardingu prawie w ogóle mnie nie interesują. Nie jest to łatwe, ale satysfakcja z wykonania zamierzonego tricku czy linii (wykonania paru tricków pod rząd) wynagradza włożony wysiłek. Jeśli lubicie sporty ekstremalne, a surfing nie wchodzi w grę, dobrym zamiennikiem będzie właśnie pool skateboarding.

Autor: Łukasz Grochulski

Korekta: Oliwia Jaroń

Zdjęcie główne: Glen E. Friedman/wikimedia.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *