Rudzielec z Zielonego Wzgórza, czyli recenzja ,,Ani, nie Anny” od Netflixa

Zapewne każdy z was czytał lub chociaż słyszał o książce Lucy Maud Montgomery ,,Ania z Zielonego Wzgórza”, prawda? Jeżeli jak ja – będąc dzieckiem czytaliście i zakochaliście się w powieściach z tej serii, to na Netflixie już teraz możecie obejrzeć dwa sezony serialu na jej podstawie. Już na samym początku zachęcę do tego i powiem, że naprawdę warto.

Jak na pewno kojarzycie, Ania to młoda dziewczynka, którą z sierocińca przygarnęło dwoje rodzeństwa, Marilla i Matthew Cuthbertowie. Nie zrobili tego jednak z dobroci serca, bo przypadkowo została do nich wysłana właśnie Anna, a nie chłopiec, tak jak planowali. Mimo, że początkowo planują ją odesłać, po wysłuchaniu jej historii decydują się ją przygarnąć. Tu zaczyna się właściwa fabuła.

Anne with an e, reż. Moira Walley-Beckett, USA, 2017/imdb.com

Po pierwsze, od razu zaznaczę, że serial nie jest wierną adaptacją książki. Jasne, trzyma się jej wiernie, jednak twórczyni nowej wersji, Moira Walley-Beckett (która pracowała m.in przy Breaking Bad) uwzględnia w nim najistotniejsze elementy z powieści, ale im dalej, tym coraz bardziej rzucają się w oczy różnice między nimi. Widać, że twórcy nie boją się fabularnych eksperymentów, bo wrzucają tutaj takie wątki, o których twórczyni oryginału nie ośmieliłaby się nawet pomyśleć. Czy oznacza to, że mamy do czynienia raczej z wariacją na temat książki niż pełnoprawną adaptację? Nie, po prostu fabuła została trochę odświeżona i uwspółcześniona, zachowując przy tym ducha klasyki. Zwłaszcza, że produkcji zdarza się poruszać naprawdę poważne tematy, takie jak prawa kobiet czy niewolnictwo.

Anne with an e, reż. Moira Walley-Beckett, USA, 2017/imdb.com

Główna bohaterka (grana przez Amybeth Mcnulty) to tak jak w powieści pogodna, bezkompromisowa, szczera, ciekawa świata i bezpretensjonalna dziewczynka, która dość często nie myśli zanim coś powie lub zrobi. 15-letnia aktorka, która ją odgrywa wywiązuje się z tego zadania fenomenalnie, nadając postaci wyrazistości i nie pozwalając oderwać od siebie wzroku. Mimo podobnych cech, protagonistka dość mocno różni się od swojego książkowego pierwowzoru – poprzez flashbacki zostaje pokazana m.in jej mroczna przeszłość. Reszta postaci została również napisana i zagrana świetnie, jednak to właśnie Ania Shirley jest sercem i duszą serialu.

Podsumowując, uważam że warto zapoznać się z przygodami tego nietuzinkowego rudzielca nie tylko z powodu wyżej przytoczonych argumentów, ale także dlatego, że jest to po prostu wartościowa produkcja, która świetnie spełnia swoją rolę – opowiada historię niezwykłej marzycielki i przenosi nas z powrotem do lat dziecięcej niewinności. Poza tym, dwa sezony dostępne są już na Netflixie.

Autor: Paulina Marchewka

Korekta: Oliwia Jaroń

Zdjęcie główne: Anne with an e, reż. Moira Walley-Beckett, USA, 2017/imdb.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *