O dziennikarstwie śledczym słów kilka

Monteskiusz (tego człowieka chyba nikomu przedstawiać nie trzeba) spopularyzował klasyczny trójpodział władzy, polegający na takim modelu państwa, w którym istnieją trzy funkcje jej sprawowania: prawodawcza, ustawodawcza i sądownicza. Jednocześnie są one od siebie oddzielone. Dziś ponadto możemy mówić o tak zwanej „czwartej władzy”, którą bez wątpienia są wszelkie media – na przykład lokalna stacja telewizyjna czy magazyn polityczny. W ustroju demokratycznym to właśnie one odpowiadają za kształtowanie opinii społeczeństwa, dostarczanie informacji (choć nie zawsze ważnych), kontrolę tej oficjalnej władzy i przede wszystkim, odkrywanie prawdy. Istnieją różne rodzaje dziennikarstwa, jednak w tym artykule skupię się na bardzo charakterystycznym odłamie tej profesji, czyli na dziennikarstwie śledczym. Czy w dzisiejszych czasach ma ono rację bytu?

Jakiś czas temu, szukając rozrywki w nudny, niedzielny wieczór, natknąłem się na film pod tytułem „Zabawy z bronią” (w oryginale „Bowling for Columbine”) autorstwa Michaela Moore’a – choć nie przez wszystkie środowiska ta postać jest uznawana za dziennikarza śledczego, w moim mniemaniu bardzo dobrze sprawdza się w tej roli. Ten pisarz, aktor, dziennikarz, aktywista i reżyser urodził się 23 kwietnia 1954 roku w małym amerykańskim miasteczku Flint w stanie Michigan. Jego dzieła (zarówno audiowizualne jak i pisane) poświęcone są głównie globalizacji, wielkim korporacjom, prezydentom USA (takim, jak Donald Trump, Bill Clinton, George W. Bush), wojnie w Iraku, amerykańskiemu systemowi opieki zdrowotnej, kapitalizmowi czy właśnie posiadaniu broni.

W swojej produkcji Moore porusza problem przemocy w Stanach Zjednoczonych, związanej z bronią palną. Próbuje wyjaśnić przyczyny różnych przykrych, często tragicznych wydarzeń. Jak się okazuje, cała sprawa jest bardziej złożona, niż mogło się wydawać. Wraz z kolejnymi minutami reżyser (nota bene występujący w filmie) odkrywa coraz to nowsze fakty i dochodzi do kolejnych wniosków. Przeprowadza wywiady z różnymi grupami, między innymi zwolennikami broni, poszkodowanymi w szkolnych strzelaninach czy jako wisienka na torcie, z samym prezesem NRA (Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie Ameryki). Autor pochyla się nad amerykańską kulturą i zjawiskiem zakorzenienia pojęcia broni palnej w tradycji tego kraju. Dlatego też stawia się w roli klienta banku, w którym za założenie konta otrzymuje się strzelbę. Następnie idzie do fryzjera, gdzie oprócz modnej grzywki, można zaopatrzyć się w naboje. Porównuje Stany Zjednoczone (z których nomen omen pochodzi; należy także do wspomnianego wcześniej NRA) z Kanadą, w której liczba zastrzelonych ofiar jest dużo mniejsza, pomimo powszechnej dostępności dwururek i rewolwerów. Stara się pokazać, że przyczyna tkwi w ludziach, nie w samej broni, a napięcie społeczeństwa, pewne niepokoje społeczne w Stanach sięgają zenitu.

fot. pixabay.com

Moore poprzez pryzmat tematu broni pokazał również, jak funkcjonują i jakie poglądy mają obywatele USA po ataku na WTC z 11 września. Większa część z nich to ludzie dumni, z pozoru czujący się bezpiecznie, a pod fasadą pewności siebie – sfrustrowani, zalęknieni i uprzedzeni. Zestresowana młodzież, samotne matki wiążące ledwo koniec z końcem, media serwujące strach w skondensowanej formie czy fatalna organizacja publicznej opieki zdrowotnej. Bardzo dobrze kontrastuje to ze wstawkami przedstawiającymi mit amerykańskiej wolności, patriotyzmu i siły.

Powyższy film świetnie ukazuje to, czym powinno być dziennikarstwo śledcze, jakie są jego najważniejsze funkcje oraz rola we współczesnym świecie. Pierwszą, a jednocześnie bardzo ważną funkcją dziennikarstwa śledczego jest odkrywanie tajemnic, ujawnianie prawdy – jest to sedno całego zawodu. Dzięki odsłanianiu patologii, pewnych nieprawidłowości, dziennikarz zwraca uwagę społeczeństwa na to, że istnieje problem, który domaga się rozwiązania. Nie powinien ustępować w swoim śledztwie, które często bywa mozolne, długie. Tym samym, aby znaleźć rozwikłanie danego problemu, powinien odnaleźć przyczyny niepokojącego stanu rzeczy, oczywiście z uwzględnieniem kontekstu, w którym usytuowane są konkretne wydarzenia. Może napotkać też na różne trudności, które czasem bywają nie do przeskoczenia.

Reżyser dostrzegł, iż w Stanach Zjednoczonych dochodzi do coraz większej liczby aktów przemocy z bronią w tle. Choć broń palna jest zakorzeniona w kulturze amerykańskiej od bardzo dawna i nie jest to niczym zaskakującym, to już rosnąca przemoc i niepokój społeczny (jak się okazało, ukryty pod płaszczykiem pewności siebie i przekonaniu o własnym bezpieczeństwie) już nie. Jednocześnie, dziennikarz zauważył dwojaką politykę rządu, z jednej strony zapewniającą swoich obywateli o braku zagrożenia, z drugiej zaostrzającą kontrolę uczniów w szkołach czy zwiększenie liczby patrolów policji. Co ciekawe, w filmie zaszczepiono delikatną sugestię, że to właśnie władza USA odpowiada (choć nie bezpośrednio) za rosnącą przemoc – dokonano tu klasycznego strzału w stopę (o ironio!). Dojście do takich, a nie innych wniosków uwarunkowane było odpowiednim zebraniem przez Moore’a jak największej liczby faktów i wypowiedzi świadków, ekspertów i innych rozmówców; następnie wyszukania wzajemnych powiązań i wreszcie połączenia ich w jedną całość. Tak więc rola takiego rodzaju dziennikarstwa polega także na dostrzeganiu pewnych szczegółów – małych, na pierwszy rzut oka niewidocznych mechanizmów, które mogą prowadzić do czegoś posiadającego konkretną formę.

Kolejny aspekt to stawanie po stronie słabszych. Zwrócenie się w stronę tych, którym nikt nie chce pomóc, demaskowanie świata polityki, szemranych interesów i biznesów. W „Zabawach z bronią” Moore kładzie na tę funkcję szczególny nacisk, poprzez przedstawienie incydentu z miejscowości Buell (USA) z lutego 2000 roku. To właśnie wtedy sześcioletni uczeń, Dedrick Owens, zastrzelił swoją koleżankę z klasy, Kaylę Rolland. Małemu sprawcy nie postawiono zarzutów, jednak szkołę zamknięto w 2002 roku. Jak się okazało, Dedrick przebywał już przez jakiś pod opieką swojego wuja, który trzymał broń w domu. Na domiar złego sama „posiadłość” wujostwa była niczym innym, jak brudną i zaniedbaną narkotykową metą. Pod nieobecność opiekuna dziecko zabrało broń do szkoły. Matce chłopca odebrano wtedy prawa do sprawowania nad nim opieki. Jednocześnie musiała ona spłacać wcześniej pobierane pieniądze w ramach zapomogi, w wyniku prywatyzacji placówek odpowiedzialnych za opiekę socjalną. Tutaj Moore zwrócił poniekąd uwagę na powszechność biedy i złych warunków socjalnych, a co za tym idzie, nieodpowiedniego środowiska dla rozwoju młodego człowieka. Autor ukazał tu Owensa jako nie sprawcę, ale drugą ofiarę tego incydentu (i systemu), która nie była do końca świadoma swoich poczynań. Dziennikarz śledczy jest więc rodzajem megafonu, który nagłaśnia problemy tych, którymi nikt się nie interesuje.

Choć to tylko niektóre z funkcji dziennikarstwa śledczego, omówione przeze mnie aspekty są podstawowym warunkiem prawidłowego spełniania misji dziennikarskiej tego rodzaju. Bez nich nie można nawet myśleć o tym medialnym podgatunku. Dziennikarz śledczy to osoba, która wnika głębiej niż zwykły dziennikarz, niczym detektyw szuka powiązań między konkretnymi faktami, dąży po nitce do kłębka, aby rozwiązać daną sprawę. Pomimo tego, że nigdy nie wiadomo czy zostanie ona ostatecznie rozwikłana.

fot. pixabay.com

W dziennikarstwie śledczym chodzi przede wszystkim o patrzenie na zjawiska w szerszym kontekście, pewien upór, pozwalający dojść do celu i ostateczne odsłonięcie prawdy, która zwróci uwagę społeczeństwa. Jednocześnie wiąże się to z pewnym obowiązkiem wobec obywateli, ponieważ odsłanianie patologii to właśnie im ma przede wszystkim służyć. Bez demokratycznej społeczności, która zbudowana jest na konkretnym prawie i zasadach etycznych (nieważne czy lewicowych, prawicowych lub jakichkolwiek innych – byle mieszczących się w granicach pojęcia demokracji), śledztwa dziennikarskie trochę tracą na znaczeniu, ponieważ bez reguł nie ma społeczeństwa wedle nich funkcjonującego. Bez reguł i moralności poczynania człowieka nie mają punktu odniesienia, a dziennikarstwo śledcze najlepiej ma się w społeczeństwach demokratycznych (może tylko tam?).

Pomimo wcześniejszych rozważań, zastanawia jedna rzecz – czy w dzisiejszych czasach jest miejsce dla takich materiałów dziennikarskich? Osobiście uważam, że owszem, powinno być, choć nie zawsze pozwalają na to warunki. Z prowadzeniem takich spraw wiążą się przede wszystkim ogromne koszty – w dodatku nie ma gwarancji, że się zwrócą. Redakcje nie chcą ryzykować stratą finansów, toteż wolą przeznaczyć je na „pewniaka”, który przyniesie szybki dochód. Po drugie – czas. Czas to pieniądz, a odkrywanie korupcji w Urzędzie Pracy w Gostyninie (to tylko pierwszy-lepszy przykład, który przyszedł mi do głowy) może zajmować miesiące, a nawet lata. Żaden redaktor naczelny o zdrowych zmysłach nie zdecyduje się na poświęcenie czasu swoich pracowników na jedną sprawę, jeśli w tym czasie można zrobić kilkukrotnie więcej materiałów i w dodatku takich, które przyniosą w ostatecznych rozrachunku o wiele większy dochód.

Choć powtarza się, że dziennikarstwo śledcze jest na wymarciu, nie wydaje mi się, aby miało zniknąć na dobre, jednak smutną prawdą jest, iż zostało ono zepchnięte do niszy. W państwie demokratycznym ten rodzaj dziennikarstwa pełni szczególną rolę, ponieważ jest ostateczną forma „watchdoga”, czyli swoistego Cerbera stojącego na straży porządku, grożącego swoimi ostrymi kłami każdemu, kto ośmieliłby się tę granicę przekroczyć. Co więcej, Cerber ten może ukazywać nieprawidłowości nie tylko w polityce, ekonomii, społecznych relacjach, ale obejmować każdą dziedzinę życia, gdzie łamane jest prawo i ustalone reguły. Tym samym dziennikarstwo śledcze w największym stopniu obowiązuje stosowanie się do zasad etyki dziennikarskiej, a tacy dziennikarze winni posiadać mocny kręgosłup moralny. Odłam ten nie może zniknąć na dobre – kto będzie zrywał brudne firanki zasłaniające widok na piękny krajobraz?

 

Autor: Łukasz Grochulski

Korekta: Oliwia Jaroń

Zdjęcie główne: pxhere.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *