Fantasy z Dalekiego Wschodu…

Czy macie jakieś niemiłe wspomnienia, widząc tego pana? A może cisną się wam na usta niecenzuralne słowa? Jakkolwiek różnie prezentuje się gama uczuć do tego NPC, nostalgia jest  uczuciem towarzyszącym grze, z której ów kowal pochodzi. Mowa oczywiście o Metin2, określanym jako “MMORPG z Dalekiego Wschodu”.

W gwoli przypomnienia, Metin2 jest grą z gatunku sieciowych RPG, w której mamy możliwość zagrania czterema dostępnymi klasami postaci – płci męskiej lub żeńskiej i dołączenia do jednego spośród trzech królestw: Jinno, Shinsoo lub Chunjo.

Naszym zadaniem jest powstrzymanie powodujących chaos i zło Kamieni Metin, a pomóc w tym ma nam zdobywanie doświadczenia oraz ekwipunku poprzez zabijanie potworów, bossów, wspomnianych już Kamieni Metin, a także wykonywanie misji.

Gra istnieje na rynku od 2005 roku i została wydana przez firmę Ymir Entertainment

Tak wyglądało to za mojego dzieciństwa. Jak natomiast prezentuje się scena tej popularnej sieciówki po przeszło 13 latach?

W 2011 roku prawa do gry wykupiła firma Wezben. Jej aktualnym wydawcą pozostaje niemiecka firma Gameforge AG. W Metinie nie ma już czterech klas, bo od 2014 roku możemy zagrać piątą – Likanem. W opinii mojej, jak i wielu innych graczy, z którymi miałam przyjemność rozmawiać na ten temat, nie pasuje on do klimatu gry. Zarówno graficznie jak i stylowo. Oczywiście, po dodaniu nowej klasy postaci doszło do dużej roszady względem wyposażenia postaci, co zirytowało “starych wyjadaczy”, których wieloletnia praca w doskonaleniu ekwipunku znacząco podupadła.

Muszę wspomnieć o dużej ilości botów i hacków występujących na oficjalnych serwerach. Używanie nielegalnego oprogramowania nie jest odpowiednio ścigane, co skutkuje sporą irytacją graczy oraz zmniejszeniem znaczenia występującego tam rynku zbytu.

Ostatnim gwoździem do trumny był fakt dodania do itemshopu (walutę możemy w nim pozyskać za realne pieniądze) legalnego exp bota- czyli funkcji, która sama wbija za nas poziomy.

             fot. Roksana Wilangowska

Co jeśli nie chcemy więc grać na takich zasadach?

Wtedy pozostają nam serwery prywatne. Dostępnych mamy wiele ich rodzajów, od bardzo łatwych, pozwalających w tydzień osiągnąć szczyt, po średnie dla bardziej wymagających graczy, aż do trudnych, przypominających te z oficjalnej wersji. Ich legalność jest kwestią sporną, ale na pewno dostarczają sporo godzin rozgrywki. Bardzo rozwinęła się na nich strategia, dodano nowe systemy, poziomy, przedmioty. Jednak uważajcie! Jak w każdej branży, tak również i tu zawsze chodzi o pieniądze. Nie dajcie się nabrać na projekty tworzone dla zarobku, które są porzucane po miesiącu czy dwóch, od startu. Możecie stracić sporo realnej gotówki, jeśli chcecie szybciej dojść do wymarzonej “topki”. Przygotujcie się jednak na sporą rywalizację. Dużo znanych w społeczności graczy będzie również chciało być numerem jeden. Nierzadko są skupieni w gildiach, które liczą sobie już parę ładnych lat, a nicki samych osób są postrachem dla mniej doświadczonych.

Autor: Roksana Wilangowska

Korekta: Oliwia Jaroń

Zdjęcie główne: Roksana Wilangowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *