Pizzeria Roma – recenzja

Nie da się ukryć, że jest to miejsce pasujące wyglądem zewnętrznym do klimatu lat 90. Obsługa nie należy do najliczniejszej, gdyż zazwyczaj możemy spotkać tam 3 osoby, z kucharzem włącznie. Nie oznacza to jednak, że będziemy długo czekać na zamówiony placek.

Pizzeria Roma w środku nie urzeka, przypomina miniony ustrój, a typowe krzesła z podwójnym zawiniętym metalowym oparciem, budzą uśmiech na twarzy. Paradoksalnie, to jeden z licznych powodów, żeby tam przyjść.

Głównym powodem wartym wstąpienia do niewielkiej pizzerii jest oczywiście sama pizza. Postaram się nie rozpisywać na temat wspaniałości placka, gdyż próby opisania kończyłyby się na 5 stronach. Warto aczkolwiek odnieść się do grubego ciasta i wydzielonej przez pizzermana porcji sosu. Może i nie brzmi jak coś godnego wrzucenia na twój wielce estetyczny Instagram, jednakże wszystko to można podciągnąć pod chęć wykreowania kulinarnego brutalizmu, bez filtrów i rukoli. Podjęcie decyzji za nas, interpretuje jako przysługę wyręczenia klientów ze zbędnych czynności, aby jak najszybciej oddać się temu co istotne – ceremonii konsumpcji.

fot. Aleksander Modzelewski

Jako oddany, 77 kilogramowy dzięki Romie fan, nie dostrzegę czegoś co mogłoby cię zniechęcić. Zaufaj mi na słowo, zrób sobie przysługę i zamów przypadkową pizzę z karty wyboru. Jedynym niezauważalnym minusem jest lokalizacja, przez którą niegdyś rozmyślałem przeprowadzkę.

Autor: Aleksander Modzelewski

Korekta: Oliwia Jaroń

Zdjęcie główne: pixabay.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *