Wyjadacze3M – wywiad

„Wyjadacze3m” to vlog założony przez trzech młodych chłopaków: Milana, Sowę i Marka. Głównym celem kanału jest pokazywanie ciekawych miejsc w okolicach Trójmiasta. Znajdą tam coś dla siebie przede wszystkim fani motoryzacji, ale też ci, którzy lubią aktywnie spędzać czas czy też wolą spokojniejszy tryb życia.

 

Karolina Borowska: Skąd wziął się pomysł założenia vloga „Wyjadacze3m”?

Milan Borochowski: Sam pomysł, nie pamiętam skąd się wziął. Z Markiem przez lata wpadaliśmy na pomysły scenariuszy do filmów, jakichś małych scenek. Kiedyś wpadł pomysł kanału, ale długo nie był realizowany i gdzieś nam zniknął, w międzyczasie z Sową myślałem o jakimś nagrywaniu. W któryś weekend z Łodzi przyjechał do mnie Marek, Sowa był u mnie w mieszkaniu, pogadaliśmy trochę, zastanawialiśmy się czy nie wyjść na miasto. W międzyczasie przeglądając Facebooka, trafiliśmy na reklamę „Drift Trikes Trójmiasto”, więc wzięliśmy kamery i pojechaliśmy to nagrać. Całe nagranie było w pełni spontaniczne i na wariackich papierach.
K.B: Do kogo jest skierowany Wasz vlog?

M.B: Właściwie do wszystkich, głównym tematem kanału miało być pokazanie ludziom aktywnych form wypoczynku w okolicy. Planujemy nagrywanie atrakcji i dla młodszych, i dla starszych, dla tych którzy są wysportowani. i dla tych, którzy wolą pomyśleć, zamiast się wysilać. Aktualnie, ze względu na brak czasu u nas wszystkich, jest mały przestój, ale jeżdżąc na różne eventy motosportu, nagrywam krótkie relacje. Mamy nadzieję wrócić niedługo z nową energią, plany są ciekawe!

 

K.B: Inspirujecie się innymi vlogami?

M.B: Tak szczerze, to chyba nie za bardzo. Czasem zdarzy nam się obejrzeć coś na YouTube, ale u nas inspiracje lecą chyba bardziej z programów motoryzacyjnych. Na przykład rajdowe relacje wpadły mi do głowy, gdy wspominałem rajdy z końca lat 90. i początku 2000.  Większość u nas to spontaniczne pomysły, inspiracje pojawiają się w zaskakujących momentach.

 

K.B: Jak wygląda nagrywanie odcinka, ile czasu to zajmuje?

M.B: Umawiamy termin między sobą, dogadujemy się z daną atrakcją. Rozkładamy sprzęt i szukamy miejsc do dobrych ujęć. Później zastanawiamy się jakie informacje przekazać, co by było godne uwagi. Gdy ogarniemy już wszystko, wtedy właśnie zaczynają się schody. Do jednego ujęcia mówionego czasem podchodzimy po 10 razy. Często zdarza się, że już prawie jest idealnie i nagle ktoś zaczyna się śmiać, pociąg przejeżdża, ktoś się wywróci, zapomni co chciał powiedzieć, bądź się zakręci w tym co mówił. Zawsze jest wesoło! Jeśli chodzi o ujęcia samej atrakcji, po prostu się na niej bawimy. Są ujęcia z jazdy i tu nie ma już żadnej reżyserki. Nagranie kilkuminutowego filmiku potrafi nam zająć od 40 min do 3 godzin. Na Pit Bike musieliśmy przyjeżdżać dwa razy, ponieważ nasz kamerzysta testując motocykl, miał mały wypadek i na tamten dzień nagrania musiały się zakończyć.  Po wszystkim oczywiście jeszcze przychodzi czas na montaż, to potrafi zająć bardzo dużo czasu. Trzeba przejrzeć materiały, a z 6 kamer, 10 minut jazdy to 60 minut materiału. Przy relacjach z rajdów jest prościej, jestem tam zazwyczaj sam, więc pamiętam co nagrywałem i zawsze wiem, gdzie czego szukać.

Autor: Karolina Borowska

Korekta: Oliwia Jaroń

 Zdjęcie główne: pixabay.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *