Fit szaleństwo

Jak wszyscy wiemy, od jakiegoś czasu nastała szybko szerząca się moda na „bycie fit”, ale czy jest to możliwe teraz w XXI wieku, kiedy nawet powietrze zagraża życiu? Czy jest sens w całotygodniowym katowaniu się radykalną dietą i morderczymi treningami, by w „cheat day” zaprzepaścić swoją pracę? Czy faktycznie wszystkie #fitgirls prowadzą życie takie, jakie pokazują nam na Instagramie?

Każda nastolatka marzy o ciele wyjętym prosto z okładki kolorowego pisma albo o wystających obojczykach Aniołków Victoria’s Secret, lecz rzadko która zdaje sobie sprawę, że za tymi postaciami stoi przeważnie sztab najlepszych makijażystów, grafików, a także ludzi operujących światłem. Producenci kosmetyków prześcigają się w wymyślaniu coraz to lepszych haseł reklamowych, obiecując pomoc w pozbyciu się naszego cellulitu. Trenerzy personalni za każdym rogiem proponują swoje usługi, gwarantując jędrne pośladki i płaskie brzuchy. Wszystko byłoby okej gdybyśmy nie popadali ze skrajności w skrajność. Oczywistą sprawą jest, że nie przepłyniesz na basenie dystansu godnego Michela Phelpsa po 20 latach zerowego wysiłku fizycznego i zajadaniu paluszków przed telewizorem, lecz to nie oznacza, że i dla takich osób nie ma nadziei.

„Kiedy masz jeden z tych dni, w czasie których czujesz się, jakbyś miał jakiś ciężar na barkach…. zacznij robić przysiady.” (M.Henning) Brzmi okropnie? Na szczęście to początki są najtrudniejsze, ale jest wiele sposobów, aby zmienić swoje życie w małym, a zarazem wielkim stopniu. Idź na basen; weź znajomych na siłownię (o ile nie zamierzacie skończyć w ręku z kubkiem kawy na recepcji); zrezygnuj dzisiaj z samochodu, przecież spożywczy jest tak blisko. Dalej się nie chce? Kup psa, wtedy będziesz musiał się ruszyć. Znajdź swoją motywację, lecz nie na forach społecznościowych, a w real life. Instagramowe zdjęcia (oczywiście, w moim przekonaniu) są w 85% przeciwieństwem szarego, codziennego życia. W większości widzimy na nich modelki albo dziewczyny, dla których wymagane jest w pracy, aby codziennie wyciskały siódme poty. Prawda jest taka, że każda posiada swoją pomarańczową skórkę, każda narzeka na swoją oponkę, ręce, uda, pośladki, plecy itd… Fit life nie powinno być fizycznym katowaniem się i odmawianiem sobie jedzenia tego co lubimy, a stanem ducha, dzięki któremu pokochamy swoje ciało takim, jakie jest. Dbaniem o swoje zdrowie w rozsądny i przystosowany do naszego trybu życia sposób.

Nie dajmy się omamić pięknym zdjęciom, dietom pudełkowym i kremom odmładzającym. Żyjemy w takich czasach, że nie unikniemy chemii w jedzeniu, spalin w powietrzu czy bakterii w wodzie. Prawda, możemy to zniwelować np. rzucając palenie czy zamieniając paczkę chipsów na jabłko, ale odświętny McZestaw jeszcze nigdy nikogo nie zabił. Nie popadajmy w fit szaleństwo i nie odmawiajmy sobie przyjemności.

Autor: Mateusz Moszczyński

Korekta: Oliwia Jaroń

Zdjęcie główne: pixabay.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *