Przedświąteczny falstart

Święta Bożego Narodzenia od zawsze budzą w ludziach pozytywne uczucia. Któż z nas nie lubi chwil spędzonych z najbliższymi, światełek na choince, pięknie udekorowanych sklepów i mijanych domów z błyskotkami na drzwiach i w oknach. Oczywiście nie można zapomnieć o prezentach. Wolimy je dawać czy może jednak otrzymywać? Najpewniej większość osób, które usłyszą to pytanie, odpowie, że więcej radości przynosi im dawanie podarunków innym. Nie oszukujmy się. W każdym z nas budzi się dziecięca radość na samą myśl o rozpakowaniu tego, co ktoś wcześniej zręcznie zawinął w kolorowy papier. Dlatego właśnie chcemy, aby te chwile trwały jak najdłużej i pragniemy zatrzymać ten klimat na jeszcze kilka dni. Owszem, nie ma w tym nic złego, ale nie przesadzajmy też w drugą stronę. Dlaczego to wszystko zaczyna się tak szybko? Wszystkie rzeczy, o których wspomniałam, prezentują się pięknie, ale nie gdy zaczynają się pojawiać razem z pierwszym dniem listopada.

Renifery bez sań zamiast ciężarówki

Z bajek dla dzieci wiemy, że renifery to zwierzęta, które ciągną sanie po niewyobrażalnie grubej warstwie śniegu, pomagając panu z siwą brodą roznosić prezenty. Chwileczkę. Gdzie ten śnieg? Z pewnością nie ma go w okolicach Galerii Warmińskiej w Olsztynie. Właśnie tam, przed jednym z wejść, stoją dwa takie renifery. Dobrze, dobrze, nie są prawdziwe, wiem, sań nie mają, ale świąt też nie ma, więc chyba nie mają jeszcze nic do zrobienia. Nie muszą też jeździć po Polsce i ogłaszać wszystkim, że „coraz bliżej święta”. Zawsze robiła to czerwona ciężarówka Coca-Coli, o której chyba mało kto pamięta. Zdecydowanie mogę stwierdzić, że oglądanie jej na ekranach telewizorów było swego rodzaju tradycją. Wypatrywania jej nie można porównać do wypatrywania pierwszej gwiazdki, ale nie znam osoby, która ani raz nie zanuciła melodyjki z reklamy, ukazującej jej majestatyczny przejazd ulicami miast.

Tak samo bombki, które stoją po drugiej stronie budynku. Prezentują się niezwykle smętnie w otoczeniu łysych drzew. Czy ich widok tak bardzo cieszy? Najważniejsze jednak, ze stoją.

Choinka ubrana! Tylko kiedy była Wigilia?

Najbardziej znanym symbolem Bożego Narodzenia jest ubieranie choinki. Dla wielu z nas jest to zwykła rzecz, którą trzeba odklepać raz w roku, dla innych to tradycja, której nie można pominąć, a dla pozostałych moment, w którym mogą popisać się swoją umiejętnością komponowania różnych dodatków między kłującymi gałęziami sztucznego lub świeżo ściętego drzewka. Wiadomo, że kształt iglaka nie musi być symetryczny. Nie trzeba zatem ubierać go symetrycznie. Stąd chyba wzięło się „tu gdzie widoczne ma być idealnie, a od ściany coś tam się zawsze założy”.

Wracając do samej tradycji, jest to czynność wykonywana najczęściej w Wigilię. Tylko co mam powiedzieć, skoro przy jednym ze sklepów już taka choinka stoi? Mało tego, że stoi i jest sobie wielka i zielona. Ma na sobie mnóstwo światełek i ogromną gwiazdę na samym szczycie. Kiedy w takim razie ta Wigilia była? Nie sądzę, abym ją przegapiła, w moim kalendarzu jeszcze nic o niej nie widziałam. Rzeczywiście, drzewka, które stroi się dopiero 24 grudnia zajmują miejsce w naszych domach. Są usadowione zazwyczaj w salonach albo innych pomieszczeniach. Dają mnóstwo zapachu i radości. Aż miło na nie patrzeć. Wiadomo, że nikt nie spotyka się z rodziną i nie zastawia stołu przy drzewku na ulicy, ale właśnie przy tym domowym. Jednak nie wiem, jak mamy postrzegać te nasze jako wyjątkowe, skoro zza każdego rogu wygląda na nas świecący, monstrualny, idealnie przycięty stożek.

Z reklamy jak z obrazka

Reklamy to coś, co uwielbiamy. Najlepiej kiedy przerywają nam film oglądany w telewizji. Jak wiadomo, maja też inne formy. Właśnie z nich możemy się dowiedzieć, gdzie można zakupić sobie trochę klimatu świąt i zabrać go do domu. Oczywiście dzięki temu (najlepszym i najszybszym) udaje się wyhaczyć jakieś perełki już pod koniec października. Wtedy w łatwy sposób można sobie zafundować puszysty śnieg w sprayu. Do tego prosto z puszki. Nawet Święty Mikołaj może zacząć pukać w okna mieszkań. No oczywiście miniaturowy i przymocowany przyssawkami do szyby. Mniejsza o to, że za nic w świecie nie da się go odczepić, ale jak cieszy oczy, kiedy nie ma jeszcze szans na śnieg na ulicach. Do tego piękne, kolorowe światełka. Wracam już do reklam. Super, że możemy się z nich dowiedzieć, co kupić najbliższym. Jednak kiedy patrzę na aktorów, tak bardzo szczęśliwych, widzę w mojej wyobraźni perfekcyjne panie domu, które już komponują wystrój swoich salonów na możliwie najbardziej przypominający ten z wielkiego zdjęcia na jednym z budynków.

fot. Klaudia Parzych

Oczywiście nie ma nic złego w tym wszystkim, co opisałam. Nikt nikomu tym krzywdy nie robi. Tylko czy to wszystko nie dzieje się zbyt szybko? Czy potrafimy jeszcze cieszyć się tym, czym naprawdę są święta Bożego Narodzenia? Ich klimat zaczyna się ponad dwa miesiące przed. Zatem czy są one jeszcze tak wyjątkowe i wyczekiwane jak dawniej? Każdy z nas może mieć na ten temat własne zdanie, ale myślę też, że każdy może się nad nim pochylić i trochę zastanowić, czy ciągle czeka na te kilka wyjątkowych chwil, czy dawno już o nich zapomniał w tym całym zamieszaniu.

Autor: Klaudia Parzych 

Korekta: Kamil Kijek

Zdjęcie główne: Klaudia Parzych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *